SZYMON PAWŁOWSKI: Wybrałem Lecha zamiast Bundesligi | WYWIAD

Podczas finalnego tygodnia przygotowań drugoligowych klubów miałem okazję przeprowadzić wywiad z człowiekiem, którego szerszej publiczności przedstawiać nie trzeba. Porozmawiałem z Szymonem Pawłowskim – obecnie piłkarzem rezerw Lecha Poznań, a niegdyś reprezentant Polski czy dwukrotny mistrz Polski: raz w barwach Lecha, raz w barwach Zagłębia Lubin. Szczegółowo poruszyliśmy tematy jego pierwszej przygody w barwach „Kolejorza”, jego współpracy z trenerem Mariuszem Rumakiem oraz o zespołach zagranicznych, od których odrzucał oficjalne oferty. Zapraszam do przeczytania (lub obejrzenia) efektu tej rozmowy!

Fanatycy Ekstraklasy kojarzą Cię przede wszystkim z reprezentowania barw Lecha Poznań, ale Ty w Ekstraklasie debiutowałeś w barwach innego klubu, Zagłębia Lubin. W barwach „Miedziowych” rozegrałeś ponad 150 spotkań, w których strzeliłeś 40 bramek i 36 razy asystowałeś. Na dodatek dobra gra w Zagłębiu pozwoliła Ci zadebiutować w reprezentacji Polski. Jak wspominasz swój pobyt w Lubinie?

Mój pobyt w Lubinie wspominam naprawdę bardzo dobrze, w końcu to był klub, w którym zaistniałem tak naprawdę na boiskach Ekstraklasy. Zawsze będę miał sentyment do tego klubu, ponieważ spędziłem tam 6,5 roku, a zazwyczaj piłkarze w jednym klubie tak długo nie pozostają. Wygrałem z Zagłębiem mistrzostwo Polski, robiłem awans do Ekstraklasy, więc na pewno ten epizod będę długo z przyjemnością wspominał. Poza tym też urodziła mi się tam jedna z córek, więc nie tylko przez względy piłkarskie wspominam czas w Zagłębiu bardzo pozytywnie.

Wspomniałem, że jesteś mistrzem Polski z Lechem Poznań, ale mistrzostwo wygrałeś także z Zagłębiem i mimo niewielkiego wkładu w ten sukces możesz sobie to mistrzostwo przypisać. Twój drugi sezon w Zagłębiu był dużo lepszy. W 37 rozegranych spotkaniach strzeliłeś 13 goli i zanotowałeś 16 asyst – jest to dorobek, który można podziwiać, ale najdziwniejsza rzecz, która zdarzyła się po awansie była częstotliwość, z jaką pojawiałeś się na boisku, bo tylko w 8 z 30 spotkań miałeś okazję wyjść na boisko. Jaki był wówczas tego powód?

Trafiając do Zagłębia trafiłem do bardzo mocnego klubu, gdzie grali m.in. Maciej Iwański czy Wojciech Łobodziński, a treneremi był Czesław Michniewicz, więc przez pierwsze pół roku tak jak powiedziałeś zagrałem niewiele spotkań, ale cały czas byłem w tym zespole brany pod uwagę przy wybieraniu składu, często pojawiałem się na ławce i było to na pewno dla mnie wielkie przeżycie trafiając z trzeciej ligi do ekstraklasy od razu do klubu, który zdobywa mistrzostwo. W następnym sezonie na pewno grałem więcej przez to, że już byłem znacznie bardziej gotowy do gry na tym poziomie, ale też Wojtek Łobodziński, który grał wtedy na prawej pomocy odchodził do Wisły Kraków i z tym pojawiła się szansa na większą liczbę minut. Po karnej degradacji zostałem w Zagłębiu, już jako reprezentant Polski zrobiłem to z powodu długiego kontraktu, jaki wówczas wiązał mnie z klubem. Zagrałem świetny sezon na zapleczu, ale niestety po powrocie, przez to też, że byłem dosyć mocno eksploatowany w tym czasie nabawiłem się kontuzji i miałem praktycznie 6 miesięcy z głowy. Zerwałem przywodziciela, miałem 2 operacje i przez to mój pierwszy rok po powrocie straciłem, gdzie uważam, że to był bardzo ważny rok. Po tak dobrych występach w pierwszej lidze i takich statystykach czułem się dobrze naładowany i czułem także, że mogę podbić tą Ekstraklasę po powrocie, ale niestety zdrowie nie pozwoliło i przez to tak naprawdę przez kolejny rok było tylko 8 występów, a następnie odbudowywanie się po kontuzji.

Wspomniałem o twoich występach w reprezentacji Polski, których ostatecznie było 15. Wszystkie w meczach towarzyskich. Rozłożyły się one na różne okresy w ciągu 7 lat, kiedy to w 2007 roku debiutowałeś z Bośnią do 2014, kiedy zagrałeś w meczu wygranym 1:0 z Mołdawią. Nie zagrałeś więc w żadnym meczu eliminacyjnym, o dużym turnieju już nie wspominając, więc właśnie wydaje to się takie trochę dziwne. Dlaczego tych występów eliminacyjnych nie było? Jak oceniasz ogólnie swoją karierę reprezentacyjną? Czy mogła pójść w lepszą stronę, czy rzeczywiście wyciągnąłeś z niej maksimum?

Na pewno każdy, komu przyjdzie zadebiutować w seniorskiej kadrze myśli, że mógłby wyciągnąć więcej. Ja się cieszę, że miałem tą przyjemność dzielenia szatni z takimi piłkarzami, jak Artur Boruc, Michał Żewłakow czy Jacek Krzynówek, a później jeszcze m.in. z Lewandowskim, Szczęsnym i innymi, którzy teraz są w topowych ligach, więc miałem zaszczyt być w tej reprezentacji, trenować z tym piłkarzami oraz wystąpić w parunastu spotkaniach z nimi. A dlaczego nigdy nie zagrałem w meczu eliminacyjnym? Tak naprawdę to ciężko powiedzieć, dlaczego. Najbliżej wielkiego turnieju byłem, kiedy było Euro w Polsce, gdzie praktycznie przez 1,5 roku byłem powoływany przez trenera Smudę na wszystkie konsultacje i tak naprawdę wypadłem z tej kadry na ostatniej prostej do tej imprezy. Przez to być może też nie było tych występów w eliminacjach, bo praktycznie 2 lata Polska grała same mecze towarzyskie przed Euro, a później już tych powołań nie było do 2013, kiedy trener Nawałka został trenerem. Dostałem od niego jedno powołanie i na tym skończyła się moja reprezentacyjna kariera, mimo tego, że zdobywałem mistrzostwo z Lechem w tamtym czasie to już nigdy nie dostałem żadnego powołania do reprezentacji Polski.

Przed sezonem 2013/14 zmieniałeś Zagłębie Lubin na Lecha Poznań, z którym święciłeś jak się później okazało dużo sukcesów oraz miałeś okazję zagrać w pucharach. Były sezony dobre, były też gorsze, dlatego ciężko jest Twój pobyt w Poznaniu tak jednoznacznie ocenić. Ale gdybyś miał się podjąć takowej oceny, to jakbyś ocenił swoją pierwszą przygodę w Lechu?

Jak powszechnie wiadomo Lech co roku gra o najwyższe cele, więc ja cieszę się, że miałem tą przyjemność zagrania ponad 150 występów w Lechu. Zdobyłem z tym klubem mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo, trzecie miejsce, do tego 3 razy grałem w finale Pucharu Polski i jednego, czego najbardziej żałuję to tego, że nigdy mi się nie udało z Lechem zdobyć tego pucharu, bo trzykrotnie będąc w finale przegraliśmy wszystkie. Niestety przysłowie „do trzech razy sztuka” nie sprawdziło się w tym przypadku, więc tego najbardziej żałuję. Zagrałem w europejskich pucharach z Lechem w Lidze Europy, gdzie myślę że w tamtych czasach było trudniej awansować niż teraz do fazy grupowej tych rozgrywek europejskich, więc na pewno, wpadki i gorsze sezony się zdarzały, ale na cztery sezony w trzech zdobywałem medal i grałem co roku w finale Pucharu Polski, więc oceniam swój czas w Lechu bardzo dobrze. Na pewno chciałbym więcej, tak jak mówię, żałuję tego Pucharu Polski. Chciałbym więcej razy grać w europejskich pucharach, na te cztery lata też udało nam się zdobyć tylko jedno mistrzostwo, ale i tak cieszę się, że udało się tego dokonać będąc w Lechu chociaż ten jeden raz.

Ogólnie Puchar Polski w tamtym czasie był dla was feralny, bo zagraliście w trzech finałach i wszystkie były przegrane. O ile porażka z Legią w tamtym czasie to nie był powód do wstydu, to jednak przydarzył się taki finał jak z Arką Gdynia, gdzie był to tak właściwie wygrany wcześniej mecz, który i tak przegraliście. Powinniście go wygrać wiele większą łatwością, niż się wszystkim wydawało, a przegraliście i Arka później zagrała w Lidze Europy w eliminacjach. Jaki jest twoim zdaniem główny powód, przez który tego Pucharu Polski nie udało się ani razu zdobyć?

Ciężko mi powiedzieć, jaki jest powód. Na pewno za każdym razem bardzo chcieliśmy je wszystkie wygrać. Wiadomo, że już wszyscy nam dawali ten puchar przed meczem z Arką, ale taka jest piłka właśnie, że nic nie jest za darmo i nie ma co rozdawać medali przed ostatnim gwizdkiem. W tym meczu z Arką byliśmy faworytem i mimo tego nie udało się nam go wygrać. Chociaż ja tak naprawdę chyba najbardziej żałuje tych meczów z Legią, bo wydaje mi się, że bliżej byliśmy właśnie z Legią zdobycia Pucharu Polski. W drugim finale po pierwszych 45 minutach powinniśmy prowadzić 2 albo 3:0, a przegraliśmy 1:0. Taka jest piłka. Tego żałuję bardzo, że nie udało mi się tego Pucharu Polski zdobyć, bo za każdym razem brakowało bardzo niewiele.

Wracając trochę jeszcze do tej dalszej przeszłości przy okazji Twojej pierwszej kampanii w Lechu Poznań, ponieważ miałeś okazję współpracować z obecnym trenerem „Kolejorza” Mariuszem Rumakiem, który do zespołu wraca po 8 latach do roli pierwszego trenera. Można tamten sezon nazywać takim mocno niezrównoważonym, ponieważ zajęliście pewne drugie miejsce w Ekstraklasie na koniec sezonu, ale w innych rozgrywkach trafiły się dwie ogromne wpadki, bo z pierwszoligową Miedzią Legnica odpadliście z Pucharu Polski, a z litewskim Żalgirisem Wilno odpadliście z Ligi Europy. Oba mecze są niestety dobrze pamiętane ze względu na to, że to były to mecze, które nie powinny się wydarzyć. Jak oceniasz tamten sezon po latach? Dlaczego takie wpadki w ogóle się przytrafiły? Jak oceniasz swoją współpracę z trenerem Rumakiem z tego okresu?

Przychodziłem do klubu za trenera Rumaka, więc trener Rumak i cały jego sztab wyraził chęci i chciał mnie do swojego zespołu, więc na pewno pozytywnie bym oceniał swoją współpracę z trenerem. Zdobyliśmy z nim od razu wicemistrzostwo Polski, a trzeba pamiętać, że trener Rumak był wtedy bardzo młodym trenerem, a Lech był chyba pierwszym jego klubem w Ekstraklasie. Dostał szansę w Lechu i od razu odpłacił się zarządowi wicemistrzostwem, bo rok przed moim transferem też udało się być wicemistrzem. Czego zabrakło nam w meczach z Żalgirisem? Ciężko tak naprawdę powiedzieć, czego. Na pewno Lech i cały klub wyciągał wnioski z tych wszystkich wpadek i później na pewno Lech był zabezpieczony pod względem transferów i ławki, bo przede wszystkim ławka rezerwowych grając na trzech frontach musi być mocna. Potrzebujesz 20 piłkarzy, którzy mają odpowiedni poziom i każdy wchodząc na boisko daje zespołowi dużo. Myślę, że w tym czasie zabrakło nam mocnej ławki. A z Żalgirisem przegraliśmy w Wilnie na sztucznej murawie 1:0, u siebie później wygraliśmy 2:1, niestety bramka na wyjeździe zadecydowała o naszym przedwczesnym odpadnięciu, bo wtedy jeszcze ten przepis obowiązywał i niestety to Żalgiris grał dalej, a nie my.

A tak zahaczając o bardziej obecny czas, bo trener Rumak wrócił niedawno do Lecha Poznań jako trener pierwszego zespołu po 8 latach rozłąki i Twoim zdaniem, jak trener Rumak poradzi sobie na tą dłuższą metę w tym sezonie i być może jeszcze trochę dalszej przyszłości jako szkoleniowiec Lecha Poznań?

Myślę że trener Rumak jest zupełnie innym trenerem niż był 8 lat temu. Na pewno to jest taki trener, który dużo czasu spędzał na dokształcaniu się. Jeździł, obserwował, na pewno wyciągnął dużo wniosków ze swoich prac w jednym, drugim czy trzecim klubie. Jak widać początek rundy przyniósł dwa zwycięstwa w dwóch pierwszych meczach, mamy tylko dwa punkty straty do lidera, więc trener swój początek drugiej przygody w Lechu może zaliczyć do udanych i oby tak dobrze mu i całemu zespołowi szło do końca sezonu. Co będzie po obecnym sezonie to ciężko powiedzieć. Na pewno trener Rumak skupia się na tym, co jest tu i teraz. Ma kontrakt do czerwca i na pewno będzie chciał udowodnić wszystkim, żeby zostać jako trener pierwszej drużyny na kolejne lata.

A tak z przymrużeniem oka teraz zapytam, czy spodziewasz się, że jeżeli w 34. kolejce Lech Poznań przypieczętuje sobie mistrzostwo Polski na własnym stadionie tutaj, przy Bułgarskiej w meczu z Korną Kielce, to czy w tym meczu spodziewasz się chociaż minuty?

Nie. Wracając do drugiej drużyny Lecha nawet przez chwilę nie myślałem o tym, że to jest dla mnie szansa na powrót do pierwszej drużyny. Jestem świadomym człowiekiem, wróciłem tu w innej roli. Wiadomo, że gdyby ktoś mi taką propozycję złożył to super, byłbym bardzo szczęśliwy, ale nigdy na nią nie liczyłem i nie liczę. Skupiam się na tym, co mam do zrobienia i na tym, że mogę ciągle jeszcze trenować i grać na poziomie centralnym w wieku 38 lat.

Temat trenera Rumaka mamy za sobą, chociaż też trener się w tym pytaniu pojawi, ponieważ sezon 14/15 rozpoczął się jeszcze z trenerem Rumakiem za sterami, a skończył się z trenerem Maciejem Skorżą i ze zdobyciem mistrzostwa Polski. Był ten sezon delikatnie odmienny od tego, jaki był wcześniejszy sezon, bo zaczęło się średnio. Była kolejna wstydliwa porażka w Europie: odpadacie z półamatorskim zespołem z Islandii z Stjarnanem, ale dalej już z meczu na mecz, z miesiąca na miesiąc było coraz lepiej i sezon zakończyliście właśnie jako mistrzowie po raz pierwszy od sezonu 09/10 Lech Poznań wygrał mistrzostwo Polski. W tym samym sezonie tak samo byliście w finale Pucharu Polski, o czym też wspominałeś, że przegraliście to spotkanie. Jak oceniasz ten sezon i czy był to najlepszy Twój sezon w Lechu Poznań?

Sam przez siebie mówi, że był najlepszy, bo był mistrzowski. Poza tym wówczas miałem najlepsze indywidualne statystyki licząc całą moją karierę. Tamten sezon pod względem celów i mojej gry był na pewno najlepszy.

Po tych 4 latach w Poznaniu odszedłeś z Lecha i zasiliłeś czasowo szeregi Bruk-Betu Termalici Nieciecza. W sezonie 17/18 w 29 meczach Ekstraklasy strzeliłeś 3 bramki, zaliczyłeś 4 asysty, ale ostatecznie Bruk-Betowi nie udało się wtedy utrzymać w lidze. Jak podobało Ci się w Niecieczy? Jak oceniasz swój pobyt w tamtym zespole? Czy dałoby się tak z perspektywy czasu patrząc uratować to utrzymanie dla zespołu z Niecieczy?

Nie chciałem odchodzić z Lecha. Wszystko tak się poukładało, że musiałem podjąć taką decyzję, bo też byłem po kontuzji, ówczesny trener nie widział dla mnie miejsca w składzie i zakomunikował mi że będę którymś tam z kolei wyborem, a będąc po kontuzji, nie grając postanowiłem odbudować formę gdzieś indziej. Dla piłkarza najważniejsze jest przede wszystkim zgranie. Jeżeli chcesz wrócić do odpowiedniej dyspozycji formy, a gdzieś dostałem informacje, że w Lechu dużo grać nie będę, więc zdecydowałem się na opuszczenie, myślałem że chwilowo, na rok, na wypożyczenie, żeby wrócić do pełnej dyspozycji po kontuzji, prezentować się jak najlepiej i jeszcze cały czas gdzieś być w Ekstraklasie. Jak oceniam swój pobyt w Termalice? Na pewno dało się utrzymać ten zespół, bo przed ostatnią kolejką byliśmy na miejsce dającym utrzymanie. Wystarczyło tylko nie przegrać ostatniego meczu lub kolejkę wcześniej wygrać już ze zdegradowaną wcześniej Sandecją u siebie, a zremisowaliśmy i jechaliśmy na decydujacy mecz do Gliwic. Piast, z którym się wówczas mierzyliśmy rok później zdobył mistrzostwo Polski i w meczu z nimi do utrzymania starczał nam remis. Niestety przegraliśmy i spadliśmy, więc jestem w stu procentach pewny, że dało się utrzymać Termalikę w Ekstraklasie. Zabrakło jednak bardzo niewiele.

Do BrukBetu byłeś wypożyczony tylko na rok i na chwilę wróciłeś do Lecha, by za chwilę zasilić ówczesnego beniaminka Ekstraklasy – Zagłębie Sosnowiec. W przeciwieństwie do występów w BrukBecie byłeś gwiazdą zespołu z Sosnowca. Drugi rok z rzędu spadałeś z ligi. Tobie tego spadku nie można do końca zarzucić. Udało Ci się zdobyć 5 bramek oraz wykreować 5 asyst i razem z Vamarą Sanogo i Konradem Wrzesińskim tworzyłeś to bardzo ofensywne trio zespołu z Sosnowca. Po spadku zostałeś jeszcze w klubie przez w sumie przez 5 lat rok w rok będąc gwiazdą zespołu. Jak wspominasz swój pobyt w Sosnowcu? Jeżeli natomiast chodzi o ten pierwszy sezon w Ekstraklasie to czy dało się utrzymać ten zespół?

Z Termaliki wróciłem do Lecha myśląc, że jeszcze mam rok do końca kontraktu i tak naprawdę nie myślałem, że będę musiał szukać sobie klubu, że jeszcze ten rok w Lechu będę miał szansę regularnie grać, ale niestety przez decyzje ówczesnego trenera Lecha musiałem szukać sobie nowego klubu. Po powrocie do Poznania trenowałem z rezerwami, więc zacząłem tego klubu sobie szukać. Liga już ruszyła, więc nie chciałem czekać do ostatniego dnia okienka. Dostałem propozycję z Sosnowca bardzo konkretną, w Ekstraklasie, miałem tam kontrakt na rok, a w przypadku utrzymania z opcją przedłuzenia na kolejny. Na pewno wspominam dobrze ten pobyt Sosnowcu. W klubie trafiłem na fajnych ludzi, różnych trenerów, jednych lepszych, drugich gorszych. Czy dało się uratować Zagłębie przed spadkiem? Mieliśmy słaby zespół po prostu. Tak naprawdę przed drugą rundą bardzo mocno klub chciał zainwestować, ściągnąć piłkarzy klasowych i robić wszystko, żeby w lidze pozostać, ale gdzieś zabrakło tego pierwszego pół roku i ciężko było utrzymać Zagłębie. Po spadku miałem propozycję z Ekstraklasy, z dwóch, trzech klubów, ale patrząc na rodzinę i dzieci otrzymując z Sosnowca konkretną propozycję kontraktu czteroletniego i podjąłem decyzję wspólnie z rodzina, że po prostu czas się ustatkować, a nie co roku zmieniać dzieciom życie, bo przeprowadzka z Poznania do Sosnowca już kosztowała ich dużo i za rok znowu miały by się przeprowadzać, a propozycje z innych klubów były na rok kontraktu. Dlatego podpisałem nowy kontrakt z Zagłębiem. Była też rozmowa z prezesami, włodarzami klubu z Zagłębia, budował się stadion, klub chciał wrócić do Ekstraklasy, więc parcie było duże. Myślę, że najmocniejszy zespół mieliśmy w pierwszym sezonie po spadku, ale były różne przyczyny, przez które nie udało się i praktycznie 4,5 roku grałem w Zagłębiu i do tej pory nie wrócili oni do Ekstraklasy nawet choćby na rok.

Z Zagłębia Sosnowiec poszedłeś tam, skąd przyszedłeś. Wróciłeś do Lecha Poznań z powrotem, ale w trochę innej roli. Grasz w rezerwach i cały czas ciągniesz zespół do przodu. Cały czas dajesz temu zespołowi konkrety, ale zakładam też, że zostałeś sprowadzony nie tylko po to, żeby pomagać zespołowi piłkarsko, ale także pod innym względem. Masz pomagać młodym zawodnikom, którzy będą wchodzić powoli do pierwszego zespołu. Masz też dawać im jakieś wskazówki. Trochę tej piłki już liznąłeś, więc każda twoja wskazówka czy podpowiedź dla młodych piłkarzy jest pewnie dla nich bardzo dużo warta. Jak się czujesz w nowej roli, o ile taka nowa rola istnieje? Którzy zawodnicy z rezerw Twoim zdaniem mają największy potencjał, żeby niedługo wchodzić do zespołu pierwszego w „Kolejorzu”?

Wracając do Lecha i dostając taką propozycję wiedziałem, gdzie wracam, w jakiej roli i z czym przyjdzie mi się mierzyć. Jestem już rok w drugim zespole Lecha i naprawdę przez ten rok udało mi się zagrać dużo spotkań, mimo tego, że moja rola jest jest inna, niż była kiedyś w pierwszym zespole. Druga drużyna Lecha jest trochę inna niż wszystkie, bo tutaj najważniejsze jest ogrywanie młodych chłopaków, przyzwyczajenie ich do piłki seniorskiej. Naszą rolą starszych piłkarzy, czyli mnie czy Tomka Cywki jest to, żeby im pomagać w tym, bo ten przeskok z juniora do seniora jest ogromny i jeden będzie potrzebował więcej czasu, drugi nie, a największy przeskok jest fizycznie. Ci chłopcy na pewno potrzebują więcej czasu żeby się przygotować na tą drugą ligę, która jest bardzo fizyczną ligą. Wszyscy ci chłopcy mają umiejętności, bo do Lecha nie trafia się przez przypadek. Tam trafiają chłopcy, którzy mają naprawdę duże umiejętności, tylko teraz pozostaje kwestia tego, jak oni się rozwiną. Jedni są gotowi w wieku 17 lat, inni dopiero po 20-stce, inni jeszcze później. Jedni trafią do Lecha, inni nigdy tu nie trafią na Bułgarską mimo, że jest to ich marzeniem. Naszą rolą jest pomóc tym chłopakom zarówno pod względem piłkarskim, jak i pod tym życiowym.

Na koniec koniecznie chciałem Ci zadać to pytanie. Twoja kariera była bardzo bogata, przewinąłeś się przez wiele klubów, w których byłeś gwiazdą, byłeś w reprezentacji Polski, dwukrotnie zdobyłeś też mistrzostwo Polski. I jest w tym coś dziwnego, bo nigdy nie zagrałeś ani pół sezonu, ba, ani nawet jednego meczu w żadnej zagranicznej lidze. Jaki był tego powód, dlaczego w żadnej silnej lidze zagranicznej nigdy nie zagrałeś?

Myślę, że na pewno jednym z powodów, było to teraz 20-letni chłopak trafiający do reprezentacji, rozgrywający sezon w Ekstraklasie, czy w pierwszej lidze mając takie statystyki, jak ja miałem w tamtych czasach bez problemów by znalazł sobie klub. Po drugie miałem podpisany długi kontrakt z Zagłębiem, gdzie jak nawet przychodziły ofert czy zapytania to Zagłębie nie było zainteresowane, żeby rozmawiać albo te oferty były słabe. Najbliżej byłem trafienia do Herthy Berlin, a w czasie kiedy przychodziłem do Lecha miałem propozycję zarówno z Herhty i z Lecha. Przychodząc do Lecha przychodziłem z kontuzją. Przy rozmowach z Herthą spotkałem się wtedy z ówczesnym dyrektorem, prezesem i trenerem, lecz niestety już w drugiej kolejce złapałem kontuzję, która praktycznie wykluczyła mnie na 4 miesiące z grania, a Hertha w tym robiła awans do Bundesligi, więc tu byłem najbliżej odejścia za granicę. Trafiłem do Lecha. Później dostałem ofertę grając w Lechu z Chicago Fire, też bardzo konkretną, ale podpisałem kontrakt z Lechem na kolejne 3 lata, więc to były dwie takie oferty konkretne, które otrzymałem. Było dużo różnych zapytań od tureckich klubów i innych podobnych, ale bez żadnych konkretów. Dlaczego nie trafiłem nie wiem, tak wszystko się potoczyło jak miało. Nie ma co się zbytnio rozpamiętywać czy rozmyślać, tak miało być.

Tak jeszcze z przymrużeniem oka: czy uważasz siebie za jednego z lepszych polskich skrzydłowych w Ekstraklasie w XXI wieku?

Na pewno uważam się za wartościowego piłkarza, czy jako skrzydłowy, czy to na innej pozycji w ofensywie. Na pewno moje liczby i statystyki, w tym strzelone bramki są dobre. Uważam, że bardzo dużo dałem moim poprzednim klubom.

Rozmawiał Michał Wawrzyniak