Kącik ŁKS-u Łódź #3: O nowym członku pionu sportowego i pierwszym zwycięstwie od prawie 200 dni

W ostatnim czasie w strukturach drużyny doszło do wielu zmian. Na stanowisku trenera Piotra Stokowca zastąpił Marcin Matysiak, a nowym wiceprezesem ds. sportu został Robert Graf. Sportowo ŁKS wygląda dużo lepiej po zmianie trenera. W końcu wygrał mecz, ale teraz czeka go arcytrudne spotkanie z rozpędzoną Wartą.

Nowa osoba w klubie

1 marca wiceprezesem ds. sportu został Robert Graf. Jest to człowiek z ogromnym doświadczeniem w polskiej piłce. W 2018 roku został dyrektorem sportowym w Olimpii Grudziądz. Po roku pracy zmienił otoczenie, zostając na tym samym stanowisku w Warcie Poznań. Pracował tam w latach 2019-2021, zdobywając awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. W 2021 roku przeszedł do Rakowa i zdobył tam wszystko co się da. Spędził w tej branży już tyle lat, nie schodząc z pewnego poziomu, że trzeba go postrzegać jako gwarancję jakości. Sam zapowiada, że jeśli klub spadnie z ligi, to priorytetem będzie awans po roku do Ekstraklasy. Będzie miał bardzo ciężkie zadanie, bo dużo piłkarzy na pewno odejdzie. Po sezonie kontrakty wygasają Dawidowi Arndtowi, Daniemu Ramirezowi, Rizie Durmisiemu, Stipe Juriciowi, Leventowi Gulenowi, Piotrowi Janczukowiczowi i paru zawodnikom z drugiej drużyny. Bardzo możliwe, że odejdą również zawodnicy jak Mammadov czy Balić, ponieważ nie wiadomo czy będą chcieli grać jeśli klub spadnie do 1 ligi. Więc zadaniem Grafa będzie przygotowanie kadry na niższy poziom rozgrywkowy. „Nie ukrywam, że jest to jedno z większych wyzwań. Moją rolą będzie zarządzanie całym pionem sportowym i diagnoza, co zmienić, co zostawić jak jest, co rozbudować. Plany na najbliższy okres przedstawię wkrótce, bo teraz potrzebuję czasu, żeby lepiej poznać całą strukturę klubu.” – mówił Robert Graf po ogłoszeniu go, jako wiceprezesa ds. sportu

„Musimy się przygotować dwutorowo, bo nikt z ŁKS-u tego sezonu w Ekstraklasie nie zakończył. To normalne, że mamy dwa plany na dwie różne ligi. Przede wszystkim skupiamy się na pracy.”

Pierwsze zwycięstwo od sierpnia

PKO BP Ekstraklasa: ŁKS - Puszcza 3:2
fot. Łukasz Grochala/ Cyfrasport

Pierwsze dwa mecze nowego trenera nie poszły po myśli. Spotkanie z Pogonią zakończyło się przegraną 2:4, ale widać było parę przebłysków. Potem nadeszło szalone spotkanie ze Stalą w Mielcu. Pierwsze 45 minut było do zapomnienia z perspektywy ŁKS-u. Obrona zagrała fatalnie tracąc 3 bramki, na szczęście dla nich tylko jedna została prawidłowo zdobyta. W drugiej części to „Rycerze Wiosny” zaczęli dominować i również strzelili 3 bramki, ale żadna z nich nie została uznana. Mimo złych wyników można było znaleźć jakieś pozytywy, takie jak na przykład gra Antoniego Młynarczyka. Następnie do Łodzi przyjechała Puszcza. To spotkanie ŁKS musiał wygrać, żeby zachować jeszcze przynajmniej matematyczne szanse na utrzymanie. Ten mecz również zaczął się źle. Piękną przewrotką Kamil Zapolnik wyprowadził gości na prowadzenie. Potem wyglądało to o wiele lepiej. Niespełna 10 minut później ełkaesiacy doprowadzili do remisu po strzale z karnego Daniego Ramireza. Po przerwie Husein Balić dołożył jeszcze dwie bramki i można było uspokoić grę. W końcówce goście strzelili jeszcze z karnego, ale nie wpłynęło to na końcowy rezultat i łodzianie nareszcie mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa od 20 sierpnia. Nie cała obrona grała dobrze (był taki ktoś jak Levent Gulen), ale Rahil Mammadov na spółkę z Olkiem Bobkiem naprawiali jego błędy. W ofensywie świetnie zagrali Antoni Młynarczyk (asysta) i Husein Balić (dwa gole) i mam nadzieję, że to oni zagrają z Wartą na obu skrzydłach. Według mnie ta wygrana nie jest przypadkiem, a efektem zmian wprowadzonych przez nowego trenera. Bardzo podobał mi się Antoni Młynarczyk. Młody skrzydłowy dał asystę przy golu na 3:1. Nie bał wchodzić się w pojedynki z obrońcami. Antek wdarł się przebojem do drużyny i oby nie osiadł na laurach. Mam nadzieję, że ełkaesiacy pójdą za ciosem i zaczną regularnie punktować oraz dawać radość kibicom.

Nie przegrać kolejnego meczu

Następny mecz odbędzie się na wyjeździe z Wartą. Oba zespoły walczą o utrzymanie – ŁKS ma 9 punktów straty do bezpiecznego miejsca, a poznaniacy są 5 punktów nad kreską. Zwycięstwo dla tych drużyn byłoby wielkim krokiem do uniknięcia spadku. Będzie to trudne spotkanie, bo „Zieloni” jeszcze nie przegrali meczu w nowym roku, a łodzianie nie zdobyli w tym sezonie nawet punktu na obcym terenie. Jednym z najważniejszych piłkarzy w układance Dawida Szulczka jest Kajetan Szmyt. W tym sezonie zanotował 8 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. W bieżącym roku obniżył loty, co nie zmienia faktu, że nadal jest świetnym zawodnikiem. Łódzki Klub Sportowy będzie chciał pokazać, że to zwycięstwo to nie był tylko przypadek. Zespół Marcina Matysiaka mógł się naprawdę podobać. Wygrana polepszy sytuację dla ŁKS-u jak i dla Warty. Ten mecz zapowiada się więc na ciężki bój dla obu stron, w którym każda z nich będzie walczyła o komplet oczek.

Wojtek Lewandowski