(Nie)spodziewana zmiana na ostatniej prostej (Stacja: Legia #4)

Żyleta tuż przed rozpoczęciem meczu z Jagiellonią (fot. Adam Bartosiewicz)

Od ostatniego tekstu z tego cyklu w Legii wydarzyło się tyle, że głowa mała. W tym klubie nigdy nie ma nudy i przekonaliśmy się o tym dobitnie w ostatnich tygodniach. Rozbudzone nadzieje po 2 wygranych z rzędu i fantastycznej pierwszej połowie z Jagiellonią zostały szybko zgaszone przez fatalnie rozegrane drugie połowy spotkań z liderem oraz tydzień później z Rakowem. Do zmiany na stanowisku trenera doszło w momencie, którego chyba mało kto się spodziewał. Jeszcze bardziej niespodziewane było nazwisko jego następcy w osobie Goncalo Feio. Zapraszam na subiektywny przegląd ostatnich tygodni w Legii, w którym wybiegnę też nieco w przyszłość i podzielę się swoimi przewidywaniami odnośnie letnich ruchów transferowych. 

Nagła zmiana

Informacja o pożegnaniu z Kostą Runjaicem była dla mnie naprawdę sporym zaskoczeniem. Tak jak pisałem w poprzednim tekście, logicznym ruchem było dać Niemcowi szansę do końca sezonu, skoro nie został zwolniony przed marcową przerwą na kadrę. Oczywiście, pozycja w tabeli nadal pozostawiała wiele do życzenia, natomiast gra zdawała się lekko drgnąć w górę, zagraliśmy dobrą połówkę z Jagiellonią, która niestety została zmarnowana fatalną końcówką meczu. Wprowadzeni przez Niemca zmiennicy tylko pogorszyli obraz gry, a drużyna nie pierwszy raz za jego kadencji cofnęła się, by bronić jednobramkowego prowadzenia, zamiast iść po kolejne gole. Mimo wszystko zasługiwał on, aby poprowadzić Legię do końca obecnych rozgrywek.

Władze Legii miały jednak inne zdanie i jego miejsce zajął Goncalo Feio. To była niespodzianka nr 2 tamtego dnia. Portugalczyk jako pierwszy trener nigdy nie pracował w klubie z Ekstraklasy. Wielu kibiców (w tym ja) obawiało i nadal obawia się jego wybuchowego charakteru, który w każdej chwili może dać o sobie znać. Muszę jednak przyznać, że jak do tej pory podoba mi się sposób w jaki wypowiada się nt. drużyny, czy ogólnie piłki nożnej. W logiczny sposób tłumaczył taktykę obronną zespołu w spotkaniu przeciwko Rakowowi. U mnie ma on w tej chwili mały kredyt zaufania, ale i tak nie spodziewam się, żeby był w stanie utrzymać się na stanowisku szkoleniowca dłużej, niż rok. Przy pierwszym kryzysie jego emocje mogą wziąć górę i dojdzie do konfliktu między nim, a dyrektorem sportowym, np. w temacie transferów.

„Teraz to już nie podobają mi się nasze statystyki”

A skoro przy dyrektorze sportowym jesteśmy, to kilka słów również o nim. Jacek Zieliński jeszcze jakiś czas temu w programie „Legia ON” przekonywał, że nasze statystyki są o wiele lepsze, niż to wygląda w ligowej tabeli. Słyszeliśmy, że mamy wysoki współczynnik Expected Points, że brakuje nam skuteczności pod bramką rywala, a przeciwnicy mają szczęście pod naszą bramką. Wszystko to oczywiście częściowo prawda, natomiast na konferencji prasowej po zwolnieniu Runjaica usłyszeliśmy coś dokładnie odwrotnego. Wówczas dowiedzieliśmy się, że ta decyzja wynika ze spadku poziomu gry drużyny na przestrzeni dłuższego okresu, że już od dawna konkretne parametry wyglądały gorzej itp. Muszę przyznać, że widzę tu pewną niekonsekwencję: w marcu statystyki były „gituwa” (jak to się mówi na twitterze), ale już w kwietniu takie nie były. Coraz trudniej połapać się w tej logice naszego dyrektora sportowego.

Tak samo na jego konto należy zrzucić obecny stan kadry. Kosta Runjaić oczywiście dołożył swoje 3 grosze, coś się w jego przygodzie z Legią wypaliło. Nie ma jednak przypadku w tym, jak wyglądała drużyna, gdy podstawowych graczy zastępowali Rosołek, Zyba, czy Gil Dias. Ostatnie słowo, z jakim się kojarzy obecnie ławka rezerwowych Legii Warszawa, to „jakość”. I nie można za to nie winić dyrektora sportowego. Byłem i nadal jestem pod wrażeniem, jak Jacek Zieliński wyczyścił kadrę ze „spadów” po poprzednim dyrektorze. Sprawnie pozbył się niepotrzebnych w Warszawie piłkarzy, ale sprowadził równie złych (szczęście w nieszczęściu, że przynajmniej niektórzy, jak Dias czy Zyba, są tylko wypożyczeni do końca obecnej rundy). Letnie okienko (o którym niżej) będzie dla niego ostatecznym sprawdzianem pod względem transferów do klubu. Nie będzie już wymówki w postaci braku pieniędzy.

Ostatnia prosta

Osobiście jestem już bardzo zmęczony obecnym sezonem. „Wyścig” o mistrzostwo jest tak żenujący, że nawet Legia jeszcze ma na jego zdobycie teoretyczne szanse. Wpadki rywali z czołówki tylko jeszcze bardziej dołują, gdy my nie potrafimy ów wpadek wykorzystać. Jeszcze do niedawna w tym sezonie gdy jako pierwsi zdobywaliśmy w Ekstraklasie bramkę, to mecz zawsze kończył się zwycięstwem. Tymczasem w 2024 roku już 4 razy traciliśmy punkty, po tym jak wychodziliśmy na prowadzenie (Korona, Pogoń, Jagiellonia, Raków). Przy stracie do lidera wynoszącej 6 punktów łatwo sobie policzyć, gdzie mogłaby być Legia, gdyby miała bardziej jakościową ławkę i potrafiła dowieźć przynajmniej w niektórych z tych spotkań wynik do końca…

Nie spodziewam się, żeby udało się nam zdobyć na koniec sezonu coś więcej, niż miejsce dające grę w europejskich pucharach. Oczywiście, jakaś tam iskierka nadziei na mistrzostwo Polski zawsze się we mnie tli. Natomiast byłoby szaleństwem wymagać tego teraz od Goncalo Feio. Ja będę umiarkowanie zadowolony z jego pracy na koniec sezonu, jeśli zajmie wspomniane miejsce w top 3, a także jeśli zobaczę wyraźną poprawę w grze drużyny. Chcę widzieć, że ten zespół i ci piłkarze rokują na przyszłe rozgrywki. Co ważne- taki wynik zadowoli mnie jedynie w kontekście pracy Goncalo Feio, nie mówię tu o zadowoleniu ogólnie z całego sezonu. W Warszawie bowiem wszyscy oczekują mistrzostwa Polski co roku i nawet europejskie puchary nie będą w stanie przykryć jego braku.

Transferki, czyli „to, co tygryski lubią najbardziej”

Latem w Legii szykuje się mała rewolucja (aż się łagodnie uśmiecham, pamiętając słowa Jacka Zielińskiego, jak to za jego rządów nie będzie zbyt wielu transferów co sezon). Kontrakty wygasają takim graczom, jak Jędrzejczyk, Ribeiro, Gil Dias, Josue, Rejczyk, Pekhart, czy Zyba. Z tego grona moim zdaniem na przedłużenie umowy zasługuje jedynie obecny kapitan zespołu oraz 17-letni Filip Rejczyk (jednak tutaj zapewne sam zawodnik zdecyduje się na odejście z Legii, chyba że coś się drastycznie zmieni i w końcówce sezonu dostanie więcej minut od Goncalo Feio). Yuri Ribeiro mógłby być ciekawą opcją jako rezerwowy na wahadło, aby pełnić rolę bardziej „defensywnego” zawodnika na tej stronie. Jednak taką rolę spełnia obecnie Patryk Kun, zatem nie ma sensu trzymać w kadrze dwóch zawodników o podobnym profilu gry.

Trudno w tym momencie przewidywać, jakim ustawieniem będzie chciał docelowo grać w Legii Goncalo Feio. W Motorze Lublin było to 1-4-3-3, natomiast w tym momencie w kadrze zespołu nie ma typowych bocznych obrońców, a także skrzydłowych. Na potrzeby tego tekstu przyjąłem, że pozostaniemy przy ustawieniu 1-3-5-2 oraz przedłużenie kontraktu z Josue przez Legię. Przy graniu czwórką obrońców lista koniecznych do wykonania ruchów byłaby jeszcze dłuższa, dlatego trzymałbym się systemu z wahadłami. Wówczas tak bym widział konieczne do przeprowadzenia latem transfery:

  • środkowy napastnik (do gry w duecie z Markiem Gualem)
  • ofensywny lewy wahadłowy
  • środkowy pomocnik defensywny
  • środkowy obrońca
  • cofnięty napastnik (do rywalizacji o miejsce w składzie z Gualem)

Przy takich ruchach na każdej pozycji rywalizowałoby minimum 2 piłkarzy. Jeśli idzie o bramkę- to temat na cały osobny tekst, bo tam mamy kilku piłkarzy na wypożyczeniach, więc nie spodziewam się tutaj dodatkowych transferów do klubu. Na środku obrony swoją szansę powinien dostać Jan Ziółkowski, o którym czytamy, że dobrze pokazuje się na treningach. Z nim i wspomnianym wyżej nowym stoperem w kadrze mielibyśmy 6 zawodników- liczba w sam raz do grania trójką z tyłu (Burch, Pankov, Kapuadi, Augustyniak, Ziółkowski+ nowy stoper). Na wahadłach dołożenie jednego, ofensywnego zawodnika na lewą stronę pozwoliłoby na większą różnorodność i nieprzewidywalność w naszej grze. Mógłby on rotować się z Patrykiem Kunem, zależnie od taktyki dostosowanej do konkretnego rywala. Prawą stronę w tym czasie obsadzą Paweł Wszołek i Ryoya Morishita. Tomasz Włodarczyk na łamach „Meczyków” informował, że z Legią wstępnie dogadany jest już portugalski defensywny pomocnik Łudogorca Razgrad- Claude Goncalves. Rozwiązywałoby to kwestię defensywnego pomocnika, gdzie oprócz niego może zagrać Jurgen Celhaka. Mamy dosyć szerokie pole manewru, jeśli idzie o ofensywnych środkowych pomocników. Na 2 pozycje będzie dostępnych 4 zawodników: Josue, Elitim, Kapustka, a także powracającego z wypożyczenia Igora Strzałka. Idealnie by było, gdyby udało się przedłużyć umowę z Filipem Rejczykiem, ponieważ byłby on kolejnym zawodnikiem, mogącym zagrać w tym miejscu. Moim zdaniem tutaj Legia zamiast szukać na siłę transferów, powinna postawić na stabilizację i czas do rozwoju dla tych młodych chłopaków.

No i wreszcie linia ataku. W obecnym sezonie, a zwłaszcza w rundzie wiosennej pion sportowy Legii popełnił jeden bardzo duży błąd: postawił na Blaza Kramera jako nr 1 w ataku. Słoweniec zwyczajnie ma zbyt kruche zdrowie, żeby można było na niego liczyć w kontekście całego sezonu. W obecnej rundzie zagrał kilka meczów z rzędu w podstawowym składzie, co od razu poskutkowało kontuzją. Do gry w duecie z Markiem Gualem konieczny jest klasowy środkowy napastnik. Do tego potrzebujemy zawodnika, który będzie naciskać na Hiszpana i rywalizować z nim o miejsce w składzie. Najlepiej, by był to zawodnik w stylu Ernesta Muciego, tzn. taki, który nie będzie gotowym piłkarzem, ale bardziej nieoszlifowanym diamentem, który powoli będzie mógł rozwijać swoje umiejętności najpierw jako rezerwowy, a dopiero później podstawowy gracz.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w powyższym tekście jest dużo podejścia życzeniowego, choćby tam, gdzie piszę o daniu szansy Janowi Ziółkowskiemu. Sami wiemy, jak wygląda od dłuższego czasu w Legii wprowadzanie młodych piłkarzy- mianowicie nie ma go prawie w ogóle. A jak jest, to odbywa się bez ładu i składu, jak w przypadku Igora Strzałka. Również w temacie przedłużenia kontraktu z Josue wiele wskazuje na to, że klub nie zdecyduje się na podpisanie z Portugalczykiem kolejnej umowy. Pion sportowy klubu zrobi oczywiście swoje, natomiast chciałem tą częścią tekstu zaprosić was, czytelników, do podjęcia dyskusji na temat ruchów kadrowych w najbliższym oknie transferowym. Dużo będzie też zależeć od tego, czy Legia zagra w eliminacjach europejskich pucharów, czy też rywalizować będziemy tylko na krajowym podwórku. W tym drugim wariancie z części ruchów będzie można zrezygnować, bo tak szeroka kadra nie będzie konieczna. Mam jednak nadzieję, że tak nie będzie i czeka nas ponowna rywalizacja o fazę grupową, bo zwyczajnie musimy w tej Europie grać- dla pieniędzy, prestiżu, budowy marki i współczynnika klubowego.

Share via
Copy link