Kącik ŁKS-u #16: Koniec wynalazków. ŁKS postawił na sprawdzonego trenera

ŁKS wygrał 4 mecze pod wodzą Robakiewicza strzelając w nich 10 goli i tracąc tylko 1. Niestety trener nie ma UEFA Pro i w niedzielę poprowadzi ostatnie spotkanie ze Zniczem Pruszków. Tego dnia po raz ostatni w biało – czerwono – białych barwach wystąpią Pirulo oraz Dankowski. Nowym trenerem łodzian został Szymon Grabowski.

Nowy trener

We wtorek klub ogłosił, że nowym trenerem ŁKS-u został Szymon Grabowski. Swoją karierę rozpoczął w Resovii, z którą awansował od 3. do 1. Ligi. Potem przejął trzecioligowe NKP Podhale, a następnie Stomil Olsztyn. W klubie z Warmii doszedł do finałów baraży o 1 ligę. Kolejnym klubem była Lechia Gdańsk. Przejął ją po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej i w pierwszym sezonie awansował. W Ekstraklasie zwolnili go w listopadzie, gdy Lechia była w strefie spadkowej. Moim zdaniem jest to świetny ruch – w końcu zarząd postawił na sprawdzonego trenera, a nie na jakiś wynalazek. Szkoleniowiec pokazał już, że umie awansować i to w trudnym środowisku, a promocja to będzie najważniejszy cel zespołu w następnym sezonie.

Ja nie zastanawiam się jak mój ŁKS będzie grać. Ja jestem pewny, że jeżeli kibice wypełnią ten piękny stadion, to ŁKS będzie grał tak jak ja sobie tego życzę. Życzyłbym sobie, żeby ta drużyna była charakterna, nieustępliwa, żebyśmy w każdym meczu dążyli do zwycięstwa i na prawdę dawali dużo radości sobie i kibicom. Tak zawsze do tego podchodziłem, nie inaczej będzie w ŁKS-ie. Mam nadzieję, że ten sukces będzie podobny jak we wspomnianych klubach.

W Łodzi będzie miał lepsze warunki do pracy, ale presja też będzie bardzo wysoka. Nikt w ŁKS-ie nie wyobraża sobie, żeby kolejny sezon miał się zakończyć tak źle jak ten, czyli w środku tabeli 1. Ligi.

Dlatego potrzebne są transfery. Jest kręgosłup drużyny w postaci takich zawodników jak Bomba, Rudol, Wysokiński, Sitek, Młynarczyk czy Wzięch. Mimo to nadal wiele pozycji wymaga wzmocnień. Prawa obrona, pomoc, a przede wszystkim środek ataku. Mrvaljević ostatnio strzelił gola Polonii Warszawa, ale nie wyobrażam sobie żeby zarząd wykupił go na stałe.

Odejście dwóch ważnych zawodników

Dankowski rozegrał 123 oficjalne mecze w ŁKS-ie, zdobył 5 bramek i zanotował 17 asyst. Awansował z klubem do Ekstraklasy w 2023 roku. W mojej opinii zarząd mógł go zostawić na następny sezon chociaż na ławkę, bo teraz muszą kupić dwóch prawych obrońców.  Jego przygodę w biało – czerwono – białych barwach oceniam całkiem pozytywnie. Co prawda, ten oraz poprzedni sezon świetne (szczególnie w defensywie) nie były, natomiast 28- latek był kluczową postacią w drużynie, która 2 lata temu awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na pewno lepiej radziłby sobie, gdyby miał realnego konkurenta w walce o skład, a tak przez pięć lat zawsze musiał występować, niezależnie od swojej formy, ponieważ nigdy nie miał kogoś, kto mógłby go zastąpić.

Pirulo wystąpił w 180 meczach (najwięcej od reaktywacji), strzelił 44 i zanotował 29 asyst. Hiszpan miał dwa nieudane podejścia do Ekstraklasy. W tym sezonie również był fatalny. Przyczyn tego było wiele. Wiek, kontuzje oraz zmiana pozycji ze skrzydłowego na środkowego pomocnika, 33- latek kompletnie sobie nie poradził na nowej pozycji. Nie dość, że nie kreował sytuacji partnerom, to regularnie sam pudłował w dogodnych okazjach do strzelenia gola. Najlepiej grał w latach 2020-2023. W każdym z tych sezonów ciągnął ŁKS najpierw do baraży, a potem do awansu. W tym czasie stał się najlepszym strzelcem w historii klubu na zapleczu Ekstraklasy i wiele razy sam wygrywał mecze ŁKS-owi. Niezależnie od tego, jak prezentowała się resztą drużyny, on zawsze trzymał stabilny, wysoki poziom. Duża część kibiców uważa go za najlepszego piłkarza, który występował w ŁKS-ie po reaktywacji klubu w 2013 roku i mają rację.

Dzięki za wszystko, „Piri”!

Pan Trener

Ryszardowi Robakiewiczowi też należą się podziękowania. Przejmował drużynę rozbitą po kadencji Galeano i mógł przeprowadzić tylko jeden trening przed meczem ze Stalą Stalowa Wola. Mimo to po ciężkim do oglądania spotkaniu ŁKS zwyciężył w debiucie Robakiewicza 1-0 po golu Mokrzyckiego. W kolejnych starciach było już tylko lepiej. Najpierw zespół pokonał 5-0 Stal Rzeszów, potem na Stadionie Śląskim w prestiżowym meczu z Ruchem wygrał 3-1, a ostatnio zwyciężył z walczącą o awans do Ekstraklasy Polonią Warszawa. Robakiewicz nie zmienił dużo. Po prostu sprawił, że drużynie chce się biegać i wystawia w podstawowym składzie prawie najlepszych zawodników (kosztem Leventa Gulena według mnie powinien grać Krzysztof Fałowski). Stawia cały czas na Łukasza Bombę, który prezentuje się o wiele lepiej niż Olek Bobek – pewniej wychodzi do dośrodkowań i wiele razy ratował drużynę w kluczowych momentach. Trener postawił odważnie również na Mateusza Wzięcha. Młody napastnik odpłacił mu się trzema golami strzelonymi ze Stalą Rzeszów i Ruchem, a dzięki temu mecz z Polonią zaczął od pierwszej minuty. Tym postępowaniem 62- latek pokazał, że u niego grają piłkarze w  najlepszej formie, a nie ci co mają najlepsze CV.  Niestety jak wspominałem na początku, szkoleniowiec nie ma licencji UEFA Pro, więc nie poprowadzi „Rycerzy Wiosny” w następnym sezonie. Kolejna edycja tego kursu startuje dopiero pod koniec tego roku, natomiast z racji wieku Robakiewicz raczej tam nie pójdzie. Dlatego w tę niedzielę nastąpi pożegnanie Ryszarda Robakiewicza z rolą pierwszego trenera ŁKS-u, ale już teraz wiadomo, że zostanie w klubie na kolejne rozgrywki jako jeden z asystentów Grabowskiego.