Czy Banik tak straszny, jak go malują? Zapowiedź dwumeczu: Legia Warszawa – Banik Ostrawa

Legia Warszawa jako pierwsza z polskich klubów zagrała europejski dwumecz w tym sezonie. W pierwszej rundzie kwalifikacji pokonała kazachskie FK Aktobe, dwukrotnie pokonując swoich przeciwników wynikiem 1:0, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Warszawiacy tym samym grają dalej o udział w rozgrywkach Ligi Europy, lecz tym razem zagrają już z lepszym zespołem, niż Aktobe. Już dzisiaj Legia zagra z czeskim Banikiem Ostrawa – z jednej strony trzecią siłą minionego sezonu ligi czeskiej, z drugiej… nie ma sensu spisywać drużynę trenera Iordanescu na straty już teraz. Czesi nie mają najlepszego wejścia w sezon, w przeciwieństwie do Legii, a do tego pokazali się w ostatnim czasie dosyć blado na tle polskich zespołów.

CZY DAŁO SIĘ TRAFIĆ LEPIEJ?

Na początku należy sobie zadać pytanie, czy można było trafić łatwiej? Zapewne tak, bo Banik jest – przynajmniej czysto teoretycznie – najtrudniejszym rywalem z poniższej listy (screen: Jan Sikorski/@JS_ranikngUEFA, Twitter)

Klub z Ostrawy jest z tej listy rywalem najtrudniejszym, ewentualnie drugim, po CFR Cluj. Wielu kibiców Legii nie było zadowolonych z tego losowania, ale czy słusznie?

PRZYGOTOWANIA W POLSCE

Banik tego lata można było oglądać regularnie w Polsce. Od 27 czerwca do 5 lipca przebywali w wielkopolskiej Opalenicy na obozie przygotowawczym w hotelu Remes i zagrali 5 meczów sparingowych, w tym 4 z drużynami z Ekstraklasy. Nie wyglądali w tych spotkaniach zbyt dobrze – nawet przeciwko niemieckiemu 4-ligowcowi Chemie Lipsk. Co prawda, z Niemcami zagrał skład bardziej rezerwowy, co nie zmienia faktu, że raczej nie powinno dojść do takiej sytuacji, gdzie Chemie w przeciągu 10 minut ze stanu 0:3 wyszło na 2:3, dodatkowo mając dwie stuprocentowe sytuacje tuż przed przerwą, które akurat koncertowo zmarnowali. W drugiej części gry Czesi kontrolowali już przebieg meczu i spokojnie wygrali 4:2.

 

Później Banik grał już jedynie z zespołami z Ekstraklasy. Tego samego dnia, kiedy grali z Chemie, zagrali również z Pogonią Szczecin. W pierwszej połowie gra była wyrównana, z lekkim wskazaniem na Czechów, którzy częściej przebywali pod bramką rywala, ale wielu konkretów z obu stron nie widzieliśmy. Pogoń nie grała koncertowego meczu, ale korzystała z błędów popełnianych przez Banik, w szczególności w drugiej połowie spotkania, kiedy najpierw wykorzystała złe wyprowadzenie piłki z obrony czeskiego zespołu, później wykorzystała rzut karny. Jedyną bramkę strzelił Everton, który pokazał, że posiada naprawdę sporą jakość i potrafi jednym kontaktem z piłką zrobić naprawdę dużą różnicę. Banik jednak tamto spotkanie przegrał, choć nie był tego dnia gorszy od Pogoni, to problem z kreacją sytuacji był spory. To był jednak dopiero drugi dzień obozu, więc może to miało wpływ na ich dyspozycję w tamtym spotkaniu.
Znacznie lepiej to wyglądało w meczu z Piastem Gliwice. Tam Banik wyszedł składem niemalże wyjściowym i z gry był zespołem lepszym, w szczególności w drugiej części gry, choć Piastunki też odgryzały się atakami na bramkę strzeżoną przez Dominika Holca. Aspektem, który Legia może wykorzystać w starciu z Banikiem jest przeciekająca lewa strona Czechów, gdyż Everton nie wraca się zbyt często do obrony, a pozycja nr 3 nie jest najmocniej obsadzoną w zespole Banika. Patrick Kpozo nie ma wystarczającej jakości w grze obronnej, natomiast Daniel Holzer, który co prawda jest zawodnikiem mającym sporo atutów, to jednak znacznie lepiej gra w ofensywie. Czesi atakowali mocniej w drugiej połowie, ale to mimo wszystko był nudny mecz pozbawiony wielu akcji bramkowych. Tego samego dnia drugi skład Banika zagrał przeciwko Widzewowi Łódź i przegrał tamto spotkanie 0:2, gdzie pomimo dobrego początku w drugiej połowie nie zdołali powstrzymać piłkarzy z Łodzi, a nawet posypały się kartki i brzydkie faule.

Na zakończenie polskiej przygody Banik we Wronkach zmierzył się z Lechem i to była jedyna wygrana Czechów na polskiej ziemi w okresie przygotowawczym. Zespół z Ostrawy grał mniej więcej tak, jak Cracovia w ostatnim meczu ligowym przy Bułgarskiej, choć różnica jest taka, że tutaj to po prostu Kolejorz był bezradny w kreacji, a nie Banik świetnie zorganizowany, jak to miało miejsce w przypadku występu Pasów. To było ich najlepsze spotkanie w trakcie pobytu w Polsce, w końcu jedyne wygrane, ale mniej więcej było widać, co zespół będzie chciał grać. Zapewne w ofensywie najczęściej gra będzie przechodzić przez lewą stronę, gdzie co mecz bardzo aktywny jest Everton. Dobrze wygląda też środek pola z napędzającymi akcje Tomasem Rigo oraz Matejem Sinem, dobrze na bokach wyglądali też wspomniany wcześniej Holzer oraz David Buchta, który występował głównie na prawej obronie. O ile jednak dobrze wygląda to w ataku, tak w defensywie kolorowo już nie jest. Ta formacja często popełniała proste błędy, do tego w 5 meczach Banik stracił 8 goli, niezależnie od tego, kto tworzył blok defensywny, poprawnie wypadł on tylko z Lechem. Jeżeli Legia zagra tak, jak przeciwko Kolejorzowi w Superpucharze Polski, to powinna ostatecznie wygrać w Ostrawie, a u siebie jedynie przypieczętować awans do kolejnej rundy Ligi Europy.

PRZEWIDYWANY SKŁAD

Banik w sparingach głównie grał czwórką z tyłu i wydaje się, że i w takiej formacji zagra przeciwko Legii Warszawa. W bramce pewniak, Dominik Holec, znany z wcześniejszej gry w Rakowie Częstochowa czy Lechu Poznań. W sparingach pokazywał wysoką formę, a grał w dwóch spotkaniach, z Piastem i z Lechem. I zarówno w jednym, jak i w drugim meczu popisał się kilkoma ważnymi interwencjami. Dobrze zareagował na sprowadzenie nowego bramkarza do rywalizacji, bo przed obozem do Banika dołączył Viktor Budinsky.

Z prawej strony defensywy zagra zapewne David Buchta, który wcześniej grał ustawiony wyżej, na skrzydle, ale występując zarówno na „dwójce”, jak i na wahadle, pokazywał wysoki poziom gry w defensywie, dobrze grał w odbiorze. Całkiem dobrze prezentował się także Alexander Munksgaard, ale wydaje się, że Duńczyk raczej rozpocznie mecz z Legią na ławce rezerwowych. W środku obrony najprawdopodobniej wystąpi duet Karel Pojeżny i Matej Chalus, natomiast na lewej flance zapewne zobaczymy Daniela Holzera, który (tak, napiszę o tym raz jeszcze) wydaje się znacznie lepszą opcją dla Czechów, niż Patrick Kpozo.

W środku pola na pewno zagrają gwiazdy ekipy z Ostrawy, czyli Tomas Rigo, Matej Sin oraz Jiri Boula. Na lewej stronie – bezapelacyjny lider zespołu, człowiek, który potrafi zrobić coś z niczego, czyli brazylijczyk Everton. Prawe skrzydło zapewne obsadzi Michal Kohut, natomiast pewniakiem do gry na pozycji nr 9 jest Erik Prekop. Nie można oczywiście wykluczyć też wariantu gry na trójkę z tyłu, gdyż tak Banik wychodził w meczach ligowych w zeszłym sezonie czy też w meczu z Chemie, grając w formacji 3-4-2-1, lecz skoro wariant z grą na czterech defensorów z tyłu był testowany dosyć poważnie, a nawet był przez Banik stosowany w ligowym meczu z Bohemians (0:1), sugeruje, że również w takim systemie Czesi rozpoczną mecz z Legią.

Legioniści czysto teoretycznie nie zagrają z zespołem tak słabym, jak Aktobe, ale też nie zmierzą się z europejskim potentatem. Banik to zespół solidny, który jednak bazuje na jakości indywidualnej poszczególnych graczy, a co oczywiste, kilku takowych w swoim zespole mają. Jeżeli Legia dalej będzie grała skrzydłami, a do tego podtrzyma całkiem dobrą organizację gry w defensywie z ostatnich spotkań, to nie powinna mieć problemu z wyeliminowaniem Banika.

 

źródło zdjęć z miniaturki: Legia Warszawa, Banik Ostrawa