Nadzieje
(źródło zdjęcia – polskisport.pl)
Lech przystępując do sezonu 23/24 w lipcu 2023 miał wszystko aby sprawić, że kibice uwierzą w jego istnienie w formie poważnego klubu. Mistrzostwo Polski 2022, ćwierćfinał Ligi Konferencji 22/23, dobra kadra, niezły trener i w końcu zrobione na czas transfery-to wszystko dawało nadzieję na kolejny udany sezon. I tak do sierpnia takie przekonania wydawały się słuszne, bo Lech miał serię 8 wygranych z rzędu licząc jeszcze poprzedni sezon. Grał nieźle, a nawet grając słabszy mecz był w stanie go przepchnąć, co wcześniej nie udawało się często.
Ten stan rzeczy trwał tylko do 17 sierpnia. Tego dnia wydarzyła się tragedia która naznaczyła cały sezon. Lech po raz pierwszy od sezonu 20/21 zaliczył tak spektakularną wtopę o takich konsekwencjach. Konsekwencjach, które będą się ciągnąć za Lechem długo. Oczywiście, że już wcześniej był choćby „obóz” przygotowawczy we Wronkach, co już wtedy budziło pewne wątpliwości, a z 4 dokonanych transferów do połowy można było się przyczepić, to jednak właśnie mecz w Trnawie i porażka 1-3 ze Spartakiem zniszczyła tą drużynę, a właściwie była pierwszym etapem jej niszczenia. Ze sloganu „Mistrz i Grupa. Żegnam” został już tylko „Mistrz” a niedługo miało już ostać się tylko „Żegnam.”
Zaraz później Lech przegrał po raz kolejny ze Śląskiem, jednak już we wrześniu wrócił do wygrywania, na przykład mają serię 5 wygranych w 6 meczach. Jednak między tymi zwycięstwami znalazł się pojedynek z Pogonią i najwyższa porażka w tym wieku. Było to ogromne upokorzenie i kolejny, już drugi moment w którym drużyna się rozpadała. Po serii wygranych przyszła bardzo słaba końcówka rundy, przepchnięty mecz z Arką w Pucharze Polski i fatalne mecze z Legią, Piastem, Widzewem czy wypuszczone dwubramkowe prowadzenie z Radomiakiem w ostatnim meczu. Z kompromitacji wartych uwagi był też legendarny już remis 3-3 z Jagiellonią gdzie Lech stracił 3 bramki prowadząc 3-0. Posadą zapłacił za to John van den Brom, który ewidentnie nie miał już pomysłu na tą drużynę. Pomysł miały za to władze Lecha. Problem w tym, że nikomu o zdrowych zmysłach nie mógł się on podobać.
Biała Flaga
(źródło zdjęcia – Radosław Jóźwiak / newspix.pl)
Piotr Rutkowski wymyślił, że zatrudnienie wyplutego przez każdą drużynę, ligę, a nawet młodzieżową kadrę Polski Mariusza Rumaka w 2024 roku jest genialnym pomysłem. Do tego dołożył razem ze swoim cudownym, nieomylnym sztabem ludzi, że skoro transfery się nie sprawdziły, to po raz pierwszy od 12 lat nie przeprowadzą żadnego. Przyznam, że tego nawet ja bym nie wymyślił, więc w pewnym sensie Rutkowski jest wizjonerem. Szkoda tylko, że jego wizja nie do końca się sprawdziła. Mimo wygranych w dwóch pierwszych spotkaniach reszta rundy była czymś, przy czym nawet sezon 20/21 był zjadliwy. Mogę nawet nieśmiało rzucić tezę, że zbliżyła się do końcówki sezonu 17/18. Po odpadnięciu z PP po golu w 119 minucie z Pogonią czy dostaniu czterech bramek w plecy z Rakowem było widać, że drużyna Lecha została zniszczona w stu procentach.
Ostatnie mecze sezonu to był już obraz degrengolady na każdym polu, porażki z dwoma beniaminkami (gdzie jeden wcześniej nie wygrał ani jednego meczu w trakcie rundy, a drugi w przypadku braku zwycięstwa z Lechem by spadł), porażka z Legią w tak absurdalnych okolicznościach, że można by napisać o tym niezły reportaż i na koniec okropny mecz z Koroną. Lech w ostatni weekend maja zepsuł wszystko co się jeszcze dało. Spuszczenie z ligi Warty która co prawda sama pracowała na spadek katastrofalną rundą wiosenną, ale to Lech bezpośrednio przyczynił się do jej spadku, degradacja rezerw po 5 latach do III Ligi co jest świetną wizytówką dyrektora Akademii Marcina Wróbla, a do tego porażka CLJki z Wisłą, co prawdopodobnie doprowadzi do zaprzepaszczenia mistrzostwa mimo 11-punktowej przewagi po jesieni. Nie doliczę z szacunku braku awansu kobiecej sekcji do Ekstraligi, bo one akurat były jedyną drużyną Lecha godną reprezentować jego nazwę.
Kolesiowski Klub Sportowy
(źródło zdjęcia-Rafał Oleksiewicz / PressFocus / Newspix)
I teraz nadchodzi pytanie-jakie będą konsekwencje tak katastrofalnego, upokarzającego i upadlającego sezonu? Otóż niespodzianka – żadne. Architekt wszystkich kompromitacji Piotr Rutkowski dalej będzie nieomylnie, nigdy się nie poddając prowadzić Lecha do kolejnych etapów marazmu a kibiców do szewskiej pasji. Towarzyszyć będzie mu za nic nie odpowiadający prezes Klimczak, wiecznie uśmiechnięty dyrektor sportowy Rząsa i cały tabun amatorów takich jak Terpiłowscy, Rumak czy Wróbel. Tak, Mariusz Rumak dla którego nagrodą za taką kadencję będzie pozostanie w Akademii i bardzo możliwe, że szkolenie rezerw. Nic się nie zmieni. Lech dalej będzie istniał w takiej formie, kibice będą dalej odchodzić od zmysłów, „Kocioł” będzie dalej odklejony od rzeczywistości, sztab będzie sklecony z ludzi którzy nie powinni wyjść ponad poziom II Ligi, a kadra pewnie zostanie zapchana zawodnikami którzy powrócą z wypożyczeń. Czekam jeszcze tylko na słowa o „sezonie przejściowym” i dziurze w budżecie którą jest brak mistrzostwa i pucharów. Lech w ciągu roku zniszczył wszystko – współczynnik, zespół, rezerwy i wiele innych rzeczy. Nie mogę doczekać się kolejnych świetnych pomysłów i wyborów w nadchodzącym sezonie. Niedługo pojawi się również artykuł o kadrze pierwszego zespołu, bo to jedyne co ulegnie zmianie. Aż boję się co zrobią nasi cudotwórcy. A tymczasem żegnam ten sezon z ulgą jak zapewne każdy i zastanawiam się co przyniesie przyszłość temu nieszczęsnemu klubowi.
Zwyczajny Kibic
