Posady na fotelach menadżerów reprezentacji narodowych nigdy nie są przyjemne i wygodne, a już na pewno nie w Afryce. Mamy za sobą dopiero fazę grupową Pucharu Narodów Afryki 2023, a już sześciu selekcjonerów pożegnało się ze swoimi dotychczasowymi posadami. Niektórzy poprzez zwolnienia, inni za sprawą rezygnacji, a nawet pojawił się przypadek, w którym to CAF odegrało kluczową rolę. Na tej niechlubnej liście znajdują się takie nazwiska, jak; Adel Amrouche (reprezentacja Tanzanii), Jean-Loui Gasset (Wybrzeże Kości Słoniowej), Djamel Belmadi (Algieria), Tom Sainfiet (Gambia), Jalel Kadri (Tunezja), a także Chris Hughton (Ghana).
Zacznijmy sobie chronologicznie, a więc od jegomościa zwanego Adel Amrouche. Nie dość, że jest pierwszym trenerem, który stracił pracę na obecnym Pucharze Narodów Afryki, to również jest to szkoleniowiec, który został z niej wyrzucony w najbardziej absurdalnych okolicznościach. Algierski selekcjoner Tanzanii przed pierwszym spotkaniem fazy grupowej przeciwko Maroko wygłosił absurdalne komentarze, jakoby właśnie Maroko rządziło całą afrykańską piłką. Cytując jego wypowiedź w mediach – „Maroko zarządza afrykańską piłką nożną. Wybierają swoich sędziów i warunki do grania, a my pozostajemy zwykłymi widzami.”
Pomiędzy Algierczykami oraz Marokańczykami od dawna nie ma najlepszych relacji. Od 1994 roku granica pomiędzy tymi krajami pozostaje zamknięta, a obie tę nację lubią się między sobą przepychać na różnych płaszczyznach, a jedną z nich jest właśnie piłka nożna. Przede wszystkim więc narzuca się myśl, że takie komentarze są po prostu wynikiem właśnie tych relacji pomiędzy państwami. W pewnym stopniu na pewno tak jest, ale sam Amrouche miał małe podstawy, aby takie zdanie wygłosić. W listopadzie Tanzania z Maroko mierzyły się między sobą w Dar Es Salaam w ramach eliminacji do następnych Mistrzostw Świata. Taifa Stars, jako gospodarze meczu chcieli, aby został on rozegrany o godzinie 14:00. CAF na taki stan rzeczy jednak się nie zgodziło i spotkanie odbyło się w godzinach wieczornych. Jest na to jednak uzasadnienie – w środku dnia warunki w Tanzanii są bardzo ciężkie do gry w piłkę i taka pogada zdecydowanie byłaby na rękę gospodarzom. Lecz ciężko znaleźć uzasadnienie na fakt, że reprezentacja Adela Amrouche’a obóz przygotowawczy przed Pucharem Narodów Afryki chciała zorganizować w Algierii, a CAF wywarło na Tanzanii nacisk, aby odbył się on w Egipcie.
Czy oskarżenia Amrouche’a wobec Maroka są trafne, czy też nie – na algierskiego szkoleniowca, po przegranej 0-3 właśnie z Lwami Atlasu na start Pucharu Narodów Afryki, została nałożona kara zawieszenia na 8 spotkań oraz 10 000 dolarów amerykańskich grzywny. TFF, tanzańska krajowa federacja piłkarska, nie zamierzała długo czekać i praktycznie w ten sam dzień postanowiła zwolnić Amrouche’a. Obowiązki selekcjonera Taifa Stars na pozostałe mecze PNA 2023 przejął Hemed Morocco, dotychczasowy asystent Algierczyka. Na koniec warto też nadmienić, że sam Adel lubił podpaść także kibicom reprezentacji Tanzanii – chociażby po zeszłorocznym zremisowanym 1-1 meczu z Sudanem wygłosił on komentarz, w którym opisuje, jak kiepsko wygląda potencjał piłkarski w tym kraju. Takie słowa ze strony selekcjonera reprezentacji nie mogły być ciepło przyjęte.
Tanzania Coach, Adel Amrouche has been banned for 8 games and fined $10,000 by CAF, after accusing Morocco of corruption.
He said Morocco decides everything in African football and choose Referees for games.
He made this statement before Tanzania lost 0-3 to Morocco at AFCON… pic.twitter.com/K7WLjZXavB
— Africa Facts Zone (@AfricaFactsZone) January 20, 2024
Przechodząc do następnego absurdalnego zwolnienia – Jean-Louis Gasset. Francuski szkoleniowiec prowadził reprezentacje „Słoni” od maja 2022 roku. I trzeba przyznać, że pod jego wodzą Wybrzeże Kości Słoniowej spisywało się całkiem dobrze. Na 14 spotkań zaliczyli „jedynie” – bo tak trzeba to rozliczać w kontekście Afryki – trzy wpadki. Remis 0:0 z Lesotho, a także porażki 1:2 z Burkina Faso oraz 0:3 przeciwko Zambii. Szczególnie po tej drugiej na Gasseta spadła duża fala krytyki, ale generalnie nastroje Iworyjczyków przed nadchodzącym Pucharem Narodów Afryki, którego są przecież gospodarzem, były bardzo pozytywne. Drużyna zarówno pod względem indywidualnym, jak i w kolektywie, wydawała się być bardzo mocna i wiele osób słusznie stawiało ich w roli faworyta do końcowego triumfu. Mecz otwarcia z Gwineą Bissau poszedł po myśli – pewna wygrana 2:0 i można było zacząć myśleć o spokojnym wyjściu z grupy. „Słonie” awansowały do fazy pucharowej, ale na pewno nie w spokojnych okolicznościach. Z Nigerią, która od dłuższego czasu nie prezentuje się najlepiej, przegrali 0:1 po bardzo bezbarwnej grze. Apogeum katastrofy, jak można nazwać obecną sytuacje tej reprezentacji, przyszło jednak w spotkaniu z Gwineą Równikową. Porażka 0:4 na własnym stadionie, przed własną publicznością i na turnieju rangi mistrzowskiej, którego jest się gospodarzem, to wstyd i upokorzenie, którego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.
Sam fakt zwolnienia Gasseta zaskoczeniem nie jest – Wybrzeże Kości Słoniowej dawno nie zostało tak upokorzone. Absurdalny jest lecz fakt, że Iworyjczycy pożegnali się z Francuzem w momencie, kiedy nie byli jeszcze pewni, czy z turnieju odpadli. Jak się ostatecznie okazało – dostali drugą szansę i do fazy play-off awansowali z ostatniej pozycji „nad kreską” w klasyfikacji drużyn z trzecich miejsc. W fazie pucharowej „Słonie” z Senegalem zmierzą się już jednak bez Gasseta na ławce szkoleniowej, a z Emerse Faé, który ma za sobą doświadczenie w postaci kierowania drużyną u-23 WKS.
Ivory Coast are through to the knockouts after clinching the fourth and final best third-place spot.
Head coach Jean-Louis Gasset was fired following their 4-0 loss to Equatorial Guinea.The AFCON hosts face reigning champions Senegal on Monday 😬 pic.twitter.com/c9uU6SzGRN
— B/R Football (@brfootball) January 24, 2024
Z absurdalnych zwolnień – stety bądź niestety – to już tyle. Teraz pora jednak na trenera, którego odejście z kadry narodowej jest, w moim odczuciu, największym rozczarowaniem. Mowa tu o Djamelu Belmadim. Kiedy reprezentacja Algierii pod jego wodzą prowadziła niesamowitą serię 35 spotkań z rzędu bez porażki, była to bez wątpienia jedna z najmocniejszych ekip, jaką „Czarny Ląd” miał kiedykolwiek okazje oglądać. W trakcie tej passy potwierdzili swoją siłę zwycięstwem na Pucharze Narodów Afryki 2019 i wydawało się, że Afrykę w następnych latach czeka dominacja „Fenków”. Wydawało się tak, ale do momentu Pucharu Narodów Afryki w roku 2022. Algieria miała obronić tytuł mistrza Afryki, następnie wywalczyć awans na mistrzostwa świata pierwszy raz od roku 2014… Kontynentalny czempionat w Kamerunie były jednak końcem wielkiej kadry Belmadiego, a początkiem jej upadku. W grupie z Wybrzeżem Kości Słoniowej, Gwineą Równikową oraz Sierra Leone zajęli ostatnie miejsce z zaledwie 1 punktem na koncie – oczywiście nie wyszli z grupy. Na horyzoncie były jednak baraże do Mundialu 2022 w Katarze i algierska federacja przed tak ważnymi meczami nie chciała podejmować pochopnej decyzji, więc pozostawiła Djamela przy stanowisku. Jak to się skończyło – wiemy chyba wszyscy. „Fenki” przegrały baraż z Kamerunem i nie pojechały na drugi z rzędu mundial. Dla wielu kibiców to było już za wiele – Belmadi musi zostać zwolniony.
Federacja piłkarska Algierii postanowiła dać mu jednak jeszcze kolejną szansę. Warsztatu trenerskiego nikt mu nie odbierze, a wpadki tę mogły być po prostu pechem. Początkowo wydawało się, że była to dobra decyzja, ponieważ Algieria ponownie zaczęła dzierżyć długą serię spotkań bez porażki, aż… przyszedł kolejny Puchar Narodów Afryki. Ten obecny, kolejny nieszczęsny dla „Fenków”. Angola, Burkina Faso i Mauretania w grupie, dwa punkty na koncie oraz ponownie odpadnięcie z rozgrywek już na pierwszym etapie. Po tym – według krążącej wersji – Belmadi podał się do dymisji, ale za naciskiem algierskiej federacji. Szkoleniowiec obecnie domaga się wypłacenia mu rekompensaty, która oscyluje w granicach 8 milionów euro. Do rozstania w najlepszej atmosferze więc nie doszło, ale ciężko dziwić się decyzji Algierczyków. Jest świetnym trenerem i ciężko twierdzić inaczej, ale dla tak mocnej reprezentacji nie ma miejsca na kolejne wpadki.
The Algerian FA has to pay off Djamel Belmadi after they forced him to step down as the head coach. 🚨
He’s demanding for his financial compensation which is around €7.8 million euros. 🇩🇿#afconwithmicky #totalenergiesafcon2023#afcon2023 pic.twitter.com/tWNvcuE1Cu
— Micky Jnr (@MickyJnr__) January 26, 2024
Innym trenerem, który postanowił zrezygnować ze swojej funkcji szkoleniowca, jest Tom Saintfiet, były już selekcjonerem kadry narodowej Gambii. Piłkarski obieżyświat – tak chyba można określić Belga, który w swojej karierze trenował już między innymi w Katarze, Namibii, Jemenie, Bangladeszu, czy na Malcie lub Trynidadzie. Jednak kiedy w 2018 roku trafił do malutkiego państewka położonego pomiędzy Senegalem, znalazł chyba swoje idealne miejsce na planecie. Sam fakt, że spędził tam blisko 6 lat, jest w jego przypadku wyjątkowy. Lecz trudno się dziwić z takiego stanu rzeczy – „Skorpiony’ pod jego wodzą przeżywały swój najlepszy czas w historii. Nie tylko Puchar Narodów Afryki 2021 był ich pierwszym turniejem rangi mistrzowskiej, ale też zaprezentowali się na nim fenomenalnie, ponieważ doszli aż do ćwierćfinału. Niektórzy kibice po cichu liczyli, że na obecnej imprezie być może również uda się powtórzyć rezultat. Forma przed turniejem, czy również sam niepewny awans na PNA 2023 (jego losy ważyły się do dosłownie ostatnich minut kwalifikacji) jednoznacznie jednak wskazywały, że w tym roku tak dobrze nie będzie. Zero punktów i jedynie mecz z Kamerunem, który można odebrać jakoś pozytywnie, to fakty w kontekście tego turnieju, z którymi Gambijczycy muszą się pogodzić. Tom Saintfiet dotarł z tą reprezentacją pod ścianę i prawdopodobnie również sam tak uznał. Po zakończeniu zmagań w fazie grupowej złożył rezygnację, ale jego kadencja będzie w Gambii zdecydowanie wspominana pozytywnie.
Pozostały nam dwa nazwiska na liście; Jalel Kadri oraz Chris Hughton. Ten pierwszy przejął reprezentacje Tunezji jeszcze w trakcie trwania poprzedniego Pucharu Narodów Afryki po tym, jak jego poprzednik – Mondher Kebaier, odszedł po przegranej 0:1 z Burkina Faso w ćwierćfinale PNA2021. Kadri dosłownie dzień po tym został ogłoszony nowym selekcjonerem „Orłów Kartaginy”. Pod jego wodzą Tunezja grała minimalistyczną, ale bardzo skuteczną piłkę. Zresztą w samym barażu do Mundialu 2022 w Katarze w dwumeczu z Mali padła zaledwie jedne bramka i to właśnie na konto kadry Kadriego. Na samych mistrzostwach świata ten pragmatyzm też było mocno widac – 0:0 z Danią, 0:1 z Australią oraz 1:0 z Francją. Ostatecznie nie przyniosło to awansu do następnej rundy, ale Tunezja prowadzona przez Jalela zdobywając 4 punkty, czy pokonując ówczesnego mistrza świata, pozostawiła po sobie nie najgorsze wrażenie. Tak kolorowo na obecnym Pucharze Narodów Afryki jednak nie było, bo „Orły Kartaginy” również nie wyszły z grupy, ale w kontekście tego turnieju trzeba już to rozliczać jako spore rozczarowanie. Kadri podał się do dymisji, co było lekkim szokiem, ale jak widać – być może dla obu stron tak będzie najlepiej. Natomiast jeśli chodzi o Chrisa Hughtona – Ghana pod jego wodzą wręcz od samego początku wyglądała jak jedno wielkie nieporozumienie, a obecny turniej tylko to potwierdził. Osobiście cieszę się, że do tego zwolnienia doszło, bo choć „The Black Stars” w ostatnich czasach nie wyglądają za dobrze pod wodzą jakiegokolwiek szkoleniowca, to reprezentacja z takim potencjałem kadrowym ma papiery na grę w dobrą i skuteczną piłkę. Potrzebna jest po prostu odpowiednia osoba na tym stanowisku.
🚨 𝗢𝗙𝗙𝗜𝗖𝗜𝗔𝗟: Jalel Kadri is no longer the Tunisia head coach. 👋🇹🇳 pic.twitter.com/tq65tL0FXv
— Transfer News Live (@DeadlineDayLive) January 24, 2024
Rynek trenerski w Afryce w najbliższym czasie czeka bardzo dużo przetasowań. Kilka czołowych reprezentacji w obecnej chwili pozostają bez selekcjonerów, a nieuniknione, że na obecnym Pucharze Narodów Afryki czekają nas jeszcze kolejne zwolnienia lub rezygnacje. Już padają nazwiska potencjalnych szkoleniowców niektórych reprezentacji, jak Amir Abdu, który świetnie radzi sobie w Mauretanii, znany w Afryce Herve Renard, czy nawet Zinedine Zidane w kontekście Algierii. Jedno jest pewno – w następnych tygodniach, czy nawet miesiącach, czeka nas dużo ciekawych wątków w kontekście nowych selekcjonerów afrykańskich reprezentacji narodowych.
Mateusz Perek
