Kącik ŁKS-u Łódź #5: Jedną nogą w 1. lidze

W meczach z Cracovią, Radomiakiem i Lechem zespół grał dobrze i można być złym, że z tych spotkań klub uzbierał tylko 4 punkty. Zadowolenie skończyło się gdy nadszedł wyjazd do Zabrza. Przegrana 1:4 sprawiła, że tylko cud może sprawić, że „Rycerze Wiosny” się utrzymają.

Spadek jest praktycznie pewny

Przed meczem z Cracovią ciekawiło mnie, jak zespół zareaguje po wysokiej porażce 0:6 w Białymstoku. Do meczu z ŁKS-em krakowanie podchodzili z serią sześciu meczów bez zwycięstwa. Już w drugiej minucie doskonałą okazję do strzelenia gola miał ŁKS. Świetnie w polu karnym z piłką odnalazł się Husein Balić, minął obrońcę Cracovii i wyłożył piłkę niekrytemu Engjellowi Hotiemu, ale Kosowianin trafił prosto w bramkarza. W trzynastej minucie Cracovia rozegrała szybki atak pozycyjny i  przedarła się pod pole karne ŁKS-u, ale tę sytuację wślizgiem zatrzymał Rahil Mammadov. Następnie Cracovia przeszła do kolejne ataku i objęła prowadzenie. Płaskim strzałem Benjamin Kallman pokonał Dawida Arndta, który zastępował kontuzjowanego Aleksandra Bobka. Następnie „Rycerze Wiosny” próbowali wyrównać wynik, ale nie byli w stanie przedrzeć się przez obronę „Pasów”. Po przerwie ełkaesiacy nadal nacierali, ale byli nieskuteczni.  Po kilkunastu minutach przestoju w grze łodzian sfaulowany w polu karnym Cracovii został Piotr Janczukowicz. Nie była to łatwa sytuacja do oceny, bo sędzia Marcin Kochanek przez kilka minut oglądał tę sytuację na wozie VAR, ale finalnie zdecydował, że obrońca Cracovii nieprzepisowo potraktował napastnika ŁKS-u w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił Dani Ramirez i Łódzki Klub Sportowy mógł cieszyć się z remisu. Parę minut później strzelec gola dla ŁKS-u stracił piłkę obok swojej bramki i Otar Kakabadze, który odebrał tę piłkę, pewnym strzałem pokonał Dawida Arndta. Po tym golu, gospodarze chcieli zdobyć kolejnego, żeby być pewnym zwycięstwa na mniej więcej 10 minut przed końcem, ale Dawid Arndt świetnie bronił i to ŁKS-owi udało się zdobyć ostatnią bramkę w tym spotkaniu. W 87. minucie po błędach obrony, Stipe Jurić umieścił futbolówkę w bramce.

Ponad tydzień później do Łodzi przyjechał Radomiak. Skład pozostał bez zmian względem meczu w Krakowie. Początek meczu był dość wyrównany. W dziewiętnastej minucie Dani Ramirez doskonale odnalazł się w polu karnym Radomiaka, podał do Kaya Tejana, a ten płaskim strzałem pokonał Gabriela Kobylaka. ŁKS w pierwszych dwudziestu minutach zdominował gości i potwierdził to zdobytą bramką. „Rycerze Wiosny” próbowali podwyższyć prowadzenie, ale strzelali niecelnie. Goście zaś, nie mieli kompletnie pomysłu jak zagrozić bramce strzeżonej przez Dawida Arndta. W pierwszej części spotkania zostali zdominowani. Druga połowa zaczęła się źle dla ŁKS-u. Niepilnowany Jardel pewnym strzałem pokonał Arndta. Z wyrównania nie cieszyli się jednak długo, gdyż parę minut później Kay Tejan cieszył się z dubletu. Holender po indywidualnej akcji płaskim strzałem pokonał Kobylaka. Następnie Rafał Wolski został odesłany do szatni po głupim faulu i zobaczeniu drugiej żółtej kartki. Pomocnik gości jeszcze bardziej utrudnił sytuację swojego zespołu. Kilkanaście minut później Engjell Hoti pięknym uderzeniem w okienko podwyższył wynik i było już pewne, że ŁKS tego meczu nie przegra.  W doliczonym czasie Guilherme Zimovski zdobył bramkę na 3:2, ale nic to nie zmieniło i łodzianie cieszyli się z kompletu punktów.

Zdjęcie
Radosław Jóźwiak/ Cyfrasport

Tydzień później przyszedł czas na mecz przyjaźni. ŁKS w Łodzi podejmował poznański Lech. W pierwszych minutach spotkania, to ŁKS miał lepsze sytuacje na gola, takie jak na przykład strzał z dystansu Hotiego. Dobry mecz rozgrywał Rahil Mammadov, który nawet spróbował strzelić gola przewrotką. W pierwszych 25 minutach to ełkaesiacy byli lepsi na boisku, ale mieli problemy ze skutecznością. Wykorzystał to Lech, który po strzale głową Ishaka objął prowadzenie. W 43 minucie wszyscy na stadionie przeżyli chwile grozy. Dani Ramirez upadł bez kontaktu z rywalem. Hiszpana zabrała karetka, a jego miejsce zajął Thiago Ceijas. Do szatni to Lech schodził z jednobramkowym prowadzeniem. Po przerwie w 56 minucie Lech podwyższył prowadzenie za sprawą gola Filipa Marchwińskiego. ŁKS się nie poddawał i 4 minuty później karnego na gola zamienił Kay Tejan. Łódzki Klub Sportowy przybliżył się do remisu, ale wszystko zepsuł Thiago Ceijas, który dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.  W końcówce meczu Stipe Jurić strzelił na 2:2 i wydawało się, że łodzianie ten remis dotrzymają, ale w doliczonym czasie gry po samobóju Rahila Mammadova, Lech znowu prowadził i wynik 2:3 utrzymał się już do końca.  Kibice ŁKS-u mogą odczuwać swego rodzaju deja vu, bo to kolejny mecz, w którym to ich ulubieńcy tracą gola w doliczonym czasie gry. Tak było już m.in. z Koroną Kielce i Rakowem Częstochowa. Plusem meczów z Cracovią, Radomiakiem i Lechem jest na pewno gra Tejana. Po zmianie pozycji z napastnika na prawe skrzydło, Holender wyraźnie odżył. Pokazują to liczby, 3 gole i 2 asysty w 3 meczach to naprawdę świetny dorobek. Gra teraz tak jak można było od niego oczekiwać po tym jak przyszedł latem. Jeśli chodzi o minusy to według mnie takim jest gra Huseina Balicia. Austriak często przegrywa pojedynki z obrońcami. Od niego spodziewałem się dużo więcej niż 3 gole i ani jednej asysty w 12 meczach. Po wygranym meczu z Puszczą (w którym zdobył dublet), zaciął się i poziom jego gry wyraźnie spadł.

Po meczu z Lechem, ŁKS wybrał się do Zabrza. Od początku było wiadome, że łodzianie są skazywani na porażkę, bo przecież Górnik to jeden z najlepszych obecnie zespołów Ekstraklasy i realnie włączył się do walki o mistrza. W składzie doszło do paru zmian. Do bramki powrócił po kontuzji Aleksander Bobek, Dani Ramirez zastąpił zmagającego się z urazem Michała Mokrzyckiego, a Stipe Jurić zastąpił Piotra Janczukowicza. „Rycerze Wiosny” słabo weszli w mecz. Gdyby nie interwencja Bobka, to już by przegrywali. Następnie mecz się trochę wyrównał. Ełkaesiacy stworzyli parę składnych akcji, ale po żadnej nie padł gol. Jednakże w 25 minucie Kamil Dankowski odbił piłkę głową prosto pod nogi Szymona Czyża i Bobek musiał wyjmować futbolówkę z bramki. 10 minut później po pięknym rajdzie prowadzenie podwyższył Ennali. Po przerwie gra ŁKS-u się nie polepszyła, a w 63 minucie Kamil Lukoszek pięknym strzałem zdobył bramkę na 3:0. Zdecydowanie najsłabszym piłkarzem w ŁKS-ie był Kamil Dankowski. To on był głównym winowajcą przy 3 pierwszych golach. Po tym golu nic szczególnego się nie działo, aż do 85 minuty, kiedy to Dani Ramirez strzelił honorowego gola. Kibice ŁKS-u nie cieszyli się długo, bo już 5 minut później wynik przypieczętował Filipe Nascimento. Wynik ten pokazuje, że Łódzki Klub Sportowy jest jedną nogą w 1 lidze. Myślę, że trzeba przygotować kadrę na 1 ligę. Do końca sezonu więcej grać powinni zawodnicy, którzy w nadchodzących rozgrywkach będą realnie stanowić o sile zespołu, a nie ci, którzy w letnim oknie transferowym mogą odejść z klubu.

„Zostały cztery mecze i chcemy wyjść z tej sytuacji z twarzą. Nie jest tak, że myślimy już tylko o zakończeniu sezonu. Chcę, żebyśmy pracowali do końca tak jak wcześniej. Nie pozwolę na to, żeby którykolwiek z zawodników pomyślał, że to koniec rozgrywek. W najbliższych dniach będę się bacznie przyglądał temu jak piłkarze pracują. Chcę wiedzieć, czy wszystkim zależy na przeplatance, którą ma na koszulce” – powiedział Marcin Matysiak po meczu z Górnikiem.

Postawić się zespołowi z Wrocławia

Już w sobotę łodzianie zagrają ze Śląskiem. Oba zespoły nie mogą ustabilizować formy. Wrocławianie w tej rundzie grają bardzo słabo i na wiosnę wygrali tylko 2 mecze z czego ostatnie prawie miesiąc temu z Wartą.  Z pierwszego spotkania między tymi drużynami zwycięsko wyszedł Śląsk, ale po bardzo wyrównanym meczu i golu w 96 minucie. Osobiście myślę, że teraz będzie podobnie. Wydaje mi się, że Śląsk nie będzie faworytem, przez to jaką ma obecnie formę. Trener Matysiak powiedział w wywiadzie, że nie zagrają na pewno Durmisi i Flis. Pierwszy pauzuje za kartki a drugi ciągle zmaga się z urazem. Nie mówił nic o Mokrzyckim więc raczej wyleczył uraz i wróci do wyjściowej jedenastki.

Pozytywem przed meczem ze Śląskiem jest przedłużenie kontraktu z Antonim Młynarczykiem do 2027 roku. Ten utalentowany skrzydłowy trafił do ŁKS-u w 2018 roku z Diamentu Zduńska Wola. Zdążył już rozegrać 13 meczów w Ekstraklasie. Strzelił jednego gola i zanotował jedną asystę.

„Chcemy budować drużynę na młodych, perspektywicznych zawodnikach, a Antek swoją postawą pokazał, że tego typu piłkarzem właśnie jest” – powiedział Robert Graf, wiceprezes ŁKS-u.

Wojtek Lewandowski
Wojtek Lewandowski

Share via
Copy link