Kącik Jagiellonii Białystok #9: Różne barwy jesieni

W najbliższą niedzielę, po przerwie reprezentacyjnej swój maraton meczów wznowi Jagiellonia Białystok. Ekipa z Podlasia w ramach 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy podejmie u siebie GKS Katowice. Dla Jagi będzie to ostatnie ligowe spotkanie w tym roku przed własną publicznością. Drużyna Adriana Siemieńca do końca rundy rozegra jeszcze łącznie 8 spotkań – pięć w delegacji, trzy na własnym obiekcie. Zanim jednak nastąpi końcowy akord roku kalendarzowego, czas podsumować ostatnie tygodnie w drużynie Dumy Podlasia.

Przerwana seria w cieniu skandalu

Licząc okres od październikowej przerwy na kadrę do obecnej, Jagiellonia rozegrała 7 spotkań (nie biorąc pod uwagę zeszłotygodniowego sparingu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki). Złożyły się na to cztery spotkania ligowe, dwa w Lidze Konferencji i jeden mecz w Pucharze Polski. Bilans tych gier to 3 zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki. Z jednej strony można powiedzieć, że nie jest to szczyt marzeń Adriana Siemieńca i jego ekipy – zwłaszcza, że pierwsza porażka po fantastycznej serii osiemnastu meczów bez przegranej przydarzyła się w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach w Zabrzu. Biorąc jednak pod uwagę całokształt gry zespołu z Białegostoku, z każdym kolejnym meczem wyraźnie widać było oznaki zmęczenia długą rundą jesienną (Jaga ma już „w nogach” 24 oficjalne spotkania!) i niektórzy eksperci zaczęli pisać o październikowo-listopadowej zadyszce Dumy Podlasia używając (chyba zbyt pochopnie) słowa kryzys. Starcie w Zabrzu odbiło się szerokim echem w całej Polsce i miało swoje późniejsze reperkusje. Sędzia spotkania – Bartosz Frankowski,  zaraz po meczu udzielił wywiadu stacji Canal+ w którym przyznał się do błędu który popełnił, nie pokazując w drugiej połowie przy stanie 1-1 czerwonej kartki piłkarzowi Górnika – Josemie, za ewidentny faul na napastniku Jagi Dimitrisie Rallisie. Tego samego wieczora decyzją Kolegium Sędziów PZPN sędzia Frankowski (i jego zespół) został odsunięty czasowo od prowadzenia meczów.

Wściekli kibice z Białegostoku upust swojej złości dali podczas następującego tydzień po starciu w Zabrzu domowego spotkania z Rakowem Częstochowa. Na trybunach wywieszono obraźliwy transparent wymierzony wprost w sędziego Frankowskiego. Z tej racji prowadzący zawody Paweł Raczkowski – w duchu solidarności z kolegą „po fachu” – przerwał spotkanie w Białymstoku na kilkanaście minut, domagając się zdjęcia obraźliwego płótna.

Tajemnicze rozstanie z legendą 

Klub z Białegostoku ma w ostatnich latach bardzo dobrą prasę. Związane jest to z osiąganymi wynikami na polu sportowym i finansowym oraz ze stylem pracy Adriana Siemieńca. W ostatnim miesiącu pojawiła się jednak mała łyżka dziegciu w tej beczce białostockiego miodu. Chodzi o sposób rozstania z asystentem Siemieńca, żywą legendą klubu z Białegostoku – Rafałem Grzybem.

Dzień przed pierwszym po październikowej przerwie na kadrę meczem z Arką Gdynia, na portalu „X” pojawił się wpis dziennikarza Meczyków – Tomasza Włodarczyka, o zakończeniu prawie szesnastoletniej współpracy Grzyba z klubem z Białegostoku.

W dniu meczu, z samego rana na portalach klubowych pojawiła się oficjalna informacja, mówiąca enigmatycznie o rozstaniu obu stron. Wieczorem po wygranym spotkaniu do sprawy odniósł się sam szkoleniowiec Dumy Podlasia. Adrian Siemieniec nie chcąc odpowiadać na pytania dziennikarzy w tym temacie, odczytał jedynie swoje oświadczenie.

Z racji na styl rozstania z asystentem, w mediach pojawiło się mnóstwo teorii na temat faktycznych przyczyn zwolnienia. Jedną z nich miał być rzekomy konflikt żon trenerów Siemieńca i Grzyba oraz coraz większe różnice zdań dotyczące taktycznych aspektów i sposobu przygotowywania zespołu do kolejnych meczów. Poza oświadczeniem Siemieńca z konferencji prasowej po meczu z Arką, żadna ze stron nie starała się w mediach „podgrzewać” tematu, a Rafał Grzyb został oficjalnie pożegnany w klubie przed meczem z Rakowem.

Punkt zwrotny – Szczecin?

Jaga październikowo-listopadowy maraton spotkań zakończyła starciem w Szczecinie. Zwycięstwo wyrwane w samej końcówce po golu Oskara Pietuszewskiego pozwoliło głęboko odetchnąć drużynie Siemieńca i ponownie uwierzyć, że po serii dwóch porażek ligowych z rzędu, po przerwie reprezentacyjnej i nabraniu sił na końcówkę rundy, znów uda się wskoczyć na właściwe obroty. Dla trenera Żółto-Czerwonych było to pierwsze w historii zwycięstwo Jagi w mieście nad Odrą.

Oprócz samego wyniku kibiców Jagi może cieszyć doskonała dyspozycja rezerwowego bramkarza Dumy Podlasia – Miłosza Piekutowskiego. 19-letni golkiper wskoczył do żółto-czerwonej bramki niespodziewanie, po ostatniej przerwie na kadrę, podczas której na treningu „młodzieżówki” kontuzji doznał Sławomir Abramowicz. Ostatnie mecze, a zwłaszcza ten w Szczecinie dobitnie pokazały, że Jagiellonia bramkarzami stoi i w przypadku jakichkolwiek problemów zdrowotnych, bądź przyszłego transferu Abramowicza, jest już w odwodzie przygotowany golkiper, gotowy w odpowiednim momencie przejąć na stałe bluzę z numerem jeden.

Ostatni akord roku

Sytuacja Jagiellonii przed ostatnią prostą 2025 roku jest ogółem bardzo przyzwoita. Klub z Podlasia ustępuje w tabeli PKO BP Ekstraklasy jedynie Górnikowi Zabrze, mają stratę do lidera zaledwie dwóch punktów (przy jednym meczu rozegranym mniej). W Lidze Konferencji na półmetku fazy ligowej, drużyna Siemieńca plasuje się w środku stawki z bilansem jednego zwycięstwa i dwóch remisów. W Pucharze Polski po przejściu w 1/16 finału pierwszoligowej Miedzi Legnica, los skojarzył Jagę z GKS-em Katowice.

Osiem ostatnich starć w tym roku Dumy Podlasia zadecyduje w jakich nastrojach rozjadą się na przerwę świąteczno-zimową piłkarze Jagi i o co będą walczyć w rundzie wiosennej. Czołówka ligi jest na ten moment bardzo spłaszczona, a do końca roku zostanie rozegrana większość zaległych spotkań, stąd każda zdobycz punktowa może okazać się w końcowym rozrachunku na wagę złota. Jagę czekają do końca rundy cztery mecze ligowe, a wśród nich aż trzy wyjazdy – do Lubina, Niecieczy i Lublina. Trzymanie się maksymalnie blisko lidera z Zabrza jest dla ekipy Siemieńca obowiązkiem, jeśli wiosną Jaga ma ruszyć po mistrzostwo Polski. Nie można również zapomnieć o Lidze Konferencji, gdzie Żółto-Czerwonych czekają na koniec fazy ligowej teoretycznie dwa ciężkie spotkania (z Rayo Vallecano i AZ Alkmaar), a apetyt związany z grą na wiosnę, zwłaszcza po udanej przygodzie w ubiegłym sezonie jest bardzo duży.