Kącik ŁKS-u Łódź #2: Krótko o dwóch ostatnich meczach, zmianie trenera i stanowisku dyrektora sportowego

Nie tak wyobrażali sobie nowy start kibice Łódzkiego Klubu Sportowego. Dwie porażki, z czego jedna z odwiecznym rywalem. Kibice postarali się wypełniając stadion, a piłkarze odwdzięczyli się fatalną grą i porażką 0:2 w Derbach. Nową nadzieją jest związany od dawna z klubem Marcin Matysiak, który został ogłoszony nowym trenerem. Również nadzieją na lepszą przyszłość jest zastąpienie Janusza Dziedzica Robertem Grafem , który w poprzednim sezonie zdobył mistrzostwo Polski z Rakowem. 

Mecz z Koroną i Derby z Widzewem

Wraz z rozpoczęciem rundy wiosennej, w klubie jak i u kibiców pojawiły się nowe nadzieje. Po udanym – jak mogło się wydawać – okresie przygotowawczym dużo osób myślało, że zacznie się regularne punktowanie i uda się wykonać arcytrudne zadanie jakim jest utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Spotkanie w Kielcach nie zaczęło się po myśli łodzian. Po nawet wyrównanych 35 minutach, przez błąd Dawida Arndta, gospodarze otworzyli wynik meczu za sprawą trafienia głową Hofmaystera. Ełkaesiacy zaczęli gonić wynik i udało im się to w ostatnich chwilach pierwszej połowy. Strzelcem gola został świeżo zakupiony Husein Balić. Drugą połowę lepiej rozpoczął ŁKS. Już w 48 minucie Kay Tejan strzelił gola, wyprowadzając zespół na prowadzenie, ale radość nie trwała długo, ponieważ sędzia Raczkowski odgwizdał spalonego. W 70 minucie „Rycerze Wiosny” ponownie mieli okazje na objęcie prowadzenia, lecz stuprocentowej okazji nie wykorzystał Dani Ramirez. „Niewykorzystane sytuacje się mszczą” mawia przysłowie i w tym meczu jak najbardziej się odzwierciedliło. Po tych sytuacjach ŁKS-u to Korona zaczęła stwarzać coraz więcej okazji. Udało im się to w 93 minucie – pięknym wolejem Danny Trejo wpakował futbolówkę do siatki. ŁKS musiał obejść się smakiem.

Tydzień później na al. Unii zawitał Widzew i rozpoczęły się 70. Derby Łodzi. O pierwszej połowie nie można zbyt wiele powiedzieć. Mało strzałów, brak składnych sytuacji – po prostu na boisku wiało nudą! Jedynym widowiskiem w tej części spotkania były piękne oprawy. Druga połowa dla ŁKS-u była jeszcze gorsza. Szybko stracony gol, ełkaesiacy nie mieli nic do powiedzenia. W doliczonym czasie Widzew powiększył swój dorobek, ustalając wynik spotkania. Były to bardzo słabe Derby w wykonaniu obu zespołów, ale to Widzew zdobył 3 punkty i umocnił się w tabeli.

Zmiana trenera

Piotr Stokowiec przychodząc do klubu w październiku miał postawione zadanie, aby utrzymać zespół w Ekstraklasie. Rundę jesienną skończył z czterema porażkami i trzema remisami w lidze, z czego jeden mecz to wielki pogrom 0-5 z Górnikiem. Wyniki w przygotowaniach serio mogły napawać optymizmem – 4 wygrane i remis. Natomiast po powrocie ligi znowu nastąpiły dwie kolejne przegrane i nic już Stokowca przed zwolnieniem nie broniło. Jedynym plusem za jego kadencji było wprowadzenie klubowej młodzieży. W swoim pierwszym meczu z Lechem dał zadebiutować Jankowi Łabędzkiemu, a w spotkaniach z Legią i Ruchem dał zagrać Jędrzejowi Zającowi oraz Antoniemu Młynarczykowi.

Następnie w oficjalnym komunikacie klubu pojawiła się informacja o przeniesieniu na stanowisko trenera Marcina Matysiaka. Ten szkoleniowiec związany jest z klubem od 2020 roku. Wtedy też zaczął trenować rezerwy. Z drugim zespołem zrobił awans z IV do III ligi oraz z III do II ligi. Wraz z przyjściem do ŁKS-u Piotra Stokowca został mianowany na asystenta trenera pierwszej drużyny. Również trenował młodych zawodników w rezerwach. Zna ich bardzo dobrze i najpewniej będą dostawać coraz więcej czasu. Oczywiście na plus działa tutaj brak presji, bo w utrzymanie wierzą tylko nieliczni.

„Nigdy nie mówię „ja”, zawsze „my”, bo chcę stworzyć zespół, w którym jeden za drugiego będzie mocno walczył” – mówił Marcin Matysiak po ogłoszeniu go, jako trenera pierwszej drużyny

Dyrektor sportowy

Janusz Dziedzic nie sprawdza się w tym sezonie w tej roli. Nie zbudował dobrej kadry na walkę o utrzymanie. Większość jego transferów to niewypały. Najdobitniej pokazują to zakupy Adriana Małachowskiego i Antona Fase, którzy nie łapali się nawet do rezerw.  W zimę ten pierwszy odszedł na wypożyczenie do Podbeskidzia, a drugi dostał wolną rękę na poszukiwanie nowego pracodawcy. Holender nigdzie nie odszedł i najprawdopodobniej do końca sezonu będzie grał w rezerwach. Nową nadzieją ma być przyjście Roberta Grafa, jako wiceprezesa ds. sportu. Były dyrektor sportowy Rakowa tą funkcję ma sprawować od 1 marca i zastąpi właśnie Janusza Dziedzica. 

 

Wojtek Lewandowski

źródło obrazka wyróżniającego: lodz.pl